poniedziałek, 17 września 2012

Rozdział 13

Czerwiec , kilka dni przed ślubem .
Julie , umówiła fryzjera , kosmetyczkę oraz siedziała pod telefonem aby przyjąć ostanie potwierdzenia od gości. Nerwy były coraz większe , ale próbowała się tym zbytnio nie przejmować. W końcu nadszedł ten dzień , załatwiła wszystko co było związane z nią i pojechała w to miejsce. Pod drzewem była malutka biała altanka ozdobiona czerwonymi różami. Krzesła były ubrane w białe pokrowce.
- To jest takie pięknie ! – zwróciła się do stojącej obok Anny.
Ściskała coraz bardziej wózek , wpatrując się w drzewo. Nawet nie usłyszała jak jej synek zaczyna płakać , na szczęście Anna zmieniła mu pieluchę. Nie tylko Julie nie wiedziała co się wokół niej dzieje , Damien też był cały w nerwach chciał żeby wszystko było perfekcyjnie. Chodził tam i sporwotem , nikt nie był go w stanie uspokoić. W końcu gdy wybiła godzina 15.00 , oblała go fala emocji i go uspokoiła. Stanął pod altanką i obserwował jak jego przyszła żona robi kroki i jest coraz bliżej. W końcu stanęła , popatrzyła w jego oczy i wogule nie słuchąc co mówi kapłan gapili się na siebie. Potem w końcu się pocałowali i nałożyli obrączki. Potem udali się pod wielki namiot pod którym było pełno stolików oraz orkiestra. Goście zjedli obiad ,no i oczywiście zaczęli tańczyć. Jednak Julie i Damien wymknęli się na chwile i o dziwo nikt tego nie zauważył. Udali się kilka metrów dalej od drzewa na którym kiedyś napisali swoje inicjały. Było tam jezioro w którym się kąpali jako małe dzieci czy nastolatki. Na trawie był położony granatowy koc na którym usiedli i przed chwilę wpatrywali się przed chwilę w taflę wody.
- Pamiętasz jak tu kąpaliśmy się ?
- Jak bym mogła zapomnieć , wrzuciłeś mnie !
Trzymali się za ręce , coraz bardziej je ściskali i wpatrywali się w jezioro.
-Chodź , coś innego ci pokaże.
Poszli dalej , tam był mały domek . Drewniany , kolorowy .
- O mój Boże ! On dalej tu stoi ?!
- Tak , nie dawno go odnowili . Wejdź do środka.
Weszła , była zaskoczona. Brązowe ściany , białe łóżko na środku i komoda z lampką.
- Jezusie , tak tu nie  było kiedyś !
- Ale teraz jest ..
Chwycił ją od tyłu w biodrach , odwróciła się ściągnęła jego marynarkę a od powoli rozsuwał zamek. Po chwili wylądowali w łóżku , przespali się ze sobą w dniu swojego ślubu  tam gdzie kiedyś razem budowali domki z klocków pośród grabi , łopat. Potem uciekali przed właścielem a gdy byli nastolatkami ich rodzice wykupili ten domek i wstawili tam stół przy którym bawili się z dziećmi sąsiadów. Teraz leżeli na nowym łóżku , jednak czas było wracać do gości. Szli zadowoleni , szczęśliwi jak nigdy .

Cztery lata później.
Julie siedziała w bikini przed basenem na leżaku czytając książkę , zerkając jak Damien bawi się w basenie z Simonem i Olivią. Rzuciła pismo za siebie i rozłożyła się zamykając oczy. Szczęście rozpierało ją od środka ! Postanowiła że dołączy do męża i dzieci który pływają i opalają się w słońcu które w Betisie dziś wyjątkowo świeci. Wtedy to Damien opuścił basen pod pretekstem pójścia do toalety. Stojąc w oknie , patrzył na swoją rodzinę .
- Dziękuję za to że ich mam ! – powiedział w duchu.
Poczekał chwilę i wrócił do swojej rodziny aby cieszyć się słonecznym dniem.

_______________________________________________________________________________
Już skończyłam bloga :D Dziękuję za 600 odwiedzin i za słowa pochwały dla bloga :) Dziękuję 
też Gabrysi która mnie motywowała kiedy mówiłam że nie wiem co napisać i ogólnie wszystkim
za wsparcie ;* Nie bawem zaczynam nowego bloga , mam nadzieje że będziecie chcieli czytać :)

sobota, 8 września 2012

Rozdział 13

Maj , miesiąc narodzin Simona.
Julie robiła ostanie poprawki w pokoju małego. Pokój był biało czerwony bo tak chciał Damien. Oczywiście musiała podlecieć do lodówki , jej zachcianki były coraz większe. Nie zdążyła nawet zrobić gryza gdy poczuła ból.
- Mały , to nie dziś . Dopiero za tydzień powinneś .
Ból był coraz większy , coraz większy pot lał się po jej ciele.  
- DAMIEN !
- Tak , czyli to będzie gotowe ? Dobrze do widzenia. Tak , kochanie ?
- Yyy rodzę ?
- Jak to ?! O matko ! Gdzie ta torba ?
- Tam , pod ał.
- O mam , dobra chodź .
Zniósł ją po schodach i nie przestrzegając znaków z limitami prędkości dojechali najszybciej jak było to możliwe do szpitala. Została natychmiast przeniesiona na porodówkę a Damien siedział przed drzwiami stukając dłoniami o uda . W końcu z Sali wyszedł lekarz , stanął przed nim .
- I co , po wszystkim ?
- Tak , ma pan syna gratuluję.
- O mój Boże to cudownie ! Mogę ich zobaczyć ?
- Tak , sala numer 7.
Pobiegł jak najszybciej mógł , otworzył drzwi. Julie trzymała małego Simona na rękach .
- Kochanie , jak się czujesz?
- Dobrze , zobacz jaki jest śliczny.
Damien popatrzył na swojego synka. Miał śliczne niebieskie oczka . Oczywiście piłkarz był już taki wrażliwy że musiał się na jego widok popłakać a Julie zaczęła się śmiać ze swojego narzeczonego.
- Co się głupku śmiejesz ?
- No bo jesteś taki słodki jak się tak rozczulasz wiesz ?
- Dawaj buziaka .
Pocałowali się i Damien wziął małego na ręce. Chwycił nawet jego palec tą malutką rączką. Potem został zabrany na badania. Blondyn usiał obok swojej narzeczonej i chwycił ją za ręke.
- Wiesz że bardzo cię kocham .
Pocałował ją w dłoń po czym mocno ścisnął.
- Ja ciebie też ..
- Więc żeby ci pokazać jak bardzo cię kocham weźmiemy ślub pod drzewem gdzie pocałowaliśmy się jak małe dzieci.
- O mój Boże .. jesteś cudowny !
- Hahah , no wiem .
Pokazał jej język i pocałował znowu.
- Dzięki tobie czuje się taka szczęśliwa ! Jak wyjdę ze szpitala idę po sukienkę .
- Dla mnie możesz w tej piżamie iść .
- No śmieszne bardzo !
- No oj tam , wiesz że zawsze się z tobą droczę . Kup sobie sukienkę jaką tylko będziesz chciała.

Kilka dni później .
Julie wyszła ze szpitala , czuła się dobrze powoli wracała do pracy. Mały trochę jej przeszkadzał ale dało się wytrzymać. Oczywiście tak jak obiecała na zakupy ! Zadzwoniła do Anny i poszły razem . Przyjaciółka też pchała wózek ze swoją córeczką . Kobiety żartowały i śmiały aż doszły do jednego ze sklepów . Julie zobaczyła tam białą sukienkę przed kolano. Góra była ozdobiona gorsetem z pionowymi zakładkami. Talia została podkreślona paskiem a na dole coś takiego jak spódnica. Spód był jasny błyszczący a góra rozkołysana ozdobnie upięta. Wpatrywała się w nią kilka minut.
- Ej żyjesz ?!
- Anna ona jest boska muszę ją mieć , no popatrz.
- No ładna , nawet bardzo. Chodź przymierzysz.
Weszły do sklepu , Julie miała szczęście zostały dwa ostanie rozmiary i akurat jej. I do tego była przeceniona. Kobieta poszła do przymierzalni ubrała się i wyszła.
- Ale ślicznie w niej wyglądasz !
- Dokładnie , do pani figury pasuje idealnie . Do niej możemy zaproponować takie buty i to bolerko będzie pani wyglądała prześlicznie.
- W takim razie biorę wszystko !
- Dobrze , to proszę za chwile podejść do kasy a tak między nami za bolerko pani płacić nie musi.
- Ale jak kto ?
- Na koszt firmy , naprawdę.
Julie była zaskoczona i rozebrała się z sukienki poczym zapłaciła za nią i buty. Potem pomogła wybrać Annie sukienkę dla niej i rozstały się. Julie była podekscytowana ślubem , tym że to właśnie ON stanie się jej mężem . Właśnie ON ten którego kochała od zawsze mimo iż nie był blisko niej , zawsze ale to zawsze darzyła go uczuciem i od zawsze chciała go odnaleźć. Ten czas to najszczęśliwy czas w jej życiu.

_________________________________________________________________________________
To jeden z ostaniach rozdziałów , dziękuję wam za to że czytacie :*