poniedziałek, 17 września 2012

Rozdział 13

Czerwiec , kilka dni przed ślubem .
Julie , umówiła fryzjera , kosmetyczkę oraz siedziała pod telefonem aby przyjąć ostanie potwierdzenia od gości. Nerwy były coraz większe , ale próbowała się tym zbytnio nie przejmować. W końcu nadszedł ten dzień , załatwiła wszystko co było związane z nią i pojechała w to miejsce. Pod drzewem była malutka biała altanka ozdobiona czerwonymi różami. Krzesła były ubrane w białe pokrowce.
- To jest takie pięknie ! – zwróciła się do stojącej obok Anny.
Ściskała coraz bardziej wózek , wpatrując się w drzewo. Nawet nie usłyszała jak jej synek zaczyna płakać , na szczęście Anna zmieniła mu pieluchę. Nie tylko Julie nie wiedziała co się wokół niej dzieje , Damien też był cały w nerwach chciał żeby wszystko było perfekcyjnie. Chodził tam i sporwotem , nikt nie był go w stanie uspokoić. W końcu gdy wybiła godzina 15.00 , oblała go fala emocji i go uspokoiła. Stanął pod altanką i obserwował jak jego przyszła żona robi kroki i jest coraz bliżej. W końcu stanęła , popatrzyła w jego oczy i wogule nie słuchąc co mówi kapłan gapili się na siebie. Potem w końcu się pocałowali i nałożyli obrączki. Potem udali się pod wielki namiot pod którym było pełno stolików oraz orkiestra. Goście zjedli obiad ,no i oczywiście zaczęli tańczyć. Jednak Julie i Damien wymknęli się na chwile i o dziwo nikt tego nie zauważył. Udali się kilka metrów dalej od drzewa na którym kiedyś napisali swoje inicjały. Było tam jezioro w którym się kąpali jako małe dzieci czy nastolatki. Na trawie był położony granatowy koc na którym usiedli i przed chwilę wpatrywali się przed chwilę w taflę wody.
- Pamiętasz jak tu kąpaliśmy się ?
- Jak bym mogła zapomnieć , wrzuciłeś mnie !
Trzymali się za ręce , coraz bardziej je ściskali i wpatrywali się w jezioro.
-Chodź , coś innego ci pokaże.
Poszli dalej , tam był mały domek . Drewniany , kolorowy .
- O mój Boże ! On dalej tu stoi ?!
- Tak , nie dawno go odnowili . Wejdź do środka.
Weszła , była zaskoczona. Brązowe ściany , białe łóżko na środku i komoda z lampką.
- Jezusie , tak tu nie  było kiedyś !
- Ale teraz jest ..
Chwycił ją od tyłu w biodrach , odwróciła się ściągnęła jego marynarkę a od powoli rozsuwał zamek. Po chwili wylądowali w łóżku , przespali się ze sobą w dniu swojego ślubu  tam gdzie kiedyś razem budowali domki z klocków pośród grabi , łopat. Potem uciekali przed właścielem a gdy byli nastolatkami ich rodzice wykupili ten domek i wstawili tam stół przy którym bawili się z dziećmi sąsiadów. Teraz leżeli na nowym łóżku , jednak czas było wracać do gości. Szli zadowoleni , szczęśliwi jak nigdy .

Cztery lata później.
Julie siedziała w bikini przed basenem na leżaku czytając książkę , zerkając jak Damien bawi się w basenie z Simonem i Olivią. Rzuciła pismo za siebie i rozłożyła się zamykając oczy. Szczęście rozpierało ją od środka ! Postanowiła że dołączy do męża i dzieci który pływają i opalają się w słońcu które w Betisie dziś wyjątkowo świeci. Wtedy to Damien opuścił basen pod pretekstem pójścia do toalety. Stojąc w oknie , patrzył na swoją rodzinę .
- Dziękuję za to że ich mam ! – powiedział w duchu.
Poczekał chwilę i wrócił do swojej rodziny aby cieszyć się słonecznym dniem.

_______________________________________________________________________________
Już skończyłam bloga :D Dziękuję za 600 odwiedzin i za słowa pochwały dla bloga :) Dziękuję 
też Gabrysi która mnie motywowała kiedy mówiłam że nie wiem co napisać i ogólnie wszystkim
za wsparcie ;* Nie bawem zaczynam nowego bloga , mam nadzieje że będziecie chcieli czytać :)

sobota, 8 września 2012

Rozdział 13

Maj , miesiąc narodzin Simona.
Julie robiła ostanie poprawki w pokoju małego. Pokój był biało czerwony bo tak chciał Damien. Oczywiście musiała podlecieć do lodówki , jej zachcianki były coraz większe. Nie zdążyła nawet zrobić gryza gdy poczuła ból.
- Mały , to nie dziś . Dopiero za tydzień powinneś .
Ból był coraz większy , coraz większy pot lał się po jej ciele.  
- DAMIEN !
- Tak , czyli to będzie gotowe ? Dobrze do widzenia. Tak , kochanie ?
- Yyy rodzę ?
- Jak to ?! O matko ! Gdzie ta torba ?
- Tam , pod ał.
- O mam , dobra chodź .
Zniósł ją po schodach i nie przestrzegając znaków z limitami prędkości dojechali najszybciej jak było to możliwe do szpitala. Została natychmiast przeniesiona na porodówkę a Damien siedział przed drzwiami stukając dłoniami o uda . W końcu z Sali wyszedł lekarz , stanął przed nim .
- I co , po wszystkim ?
- Tak , ma pan syna gratuluję.
- O mój Boże to cudownie ! Mogę ich zobaczyć ?
- Tak , sala numer 7.
Pobiegł jak najszybciej mógł , otworzył drzwi. Julie trzymała małego Simona na rękach .
- Kochanie , jak się czujesz?
- Dobrze , zobacz jaki jest śliczny.
Damien popatrzył na swojego synka. Miał śliczne niebieskie oczka . Oczywiście piłkarz był już taki wrażliwy że musiał się na jego widok popłakać a Julie zaczęła się śmiać ze swojego narzeczonego.
- Co się głupku śmiejesz ?
- No bo jesteś taki słodki jak się tak rozczulasz wiesz ?
- Dawaj buziaka .
Pocałowali się i Damien wziął małego na ręce. Chwycił nawet jego palec tą malutką rączką. Potem został zabrany na badania. Blondyn usiał obok swojej narzeczonej i chwycił ją za ręke.
- Wiesz że bardzo cię kocham .
Pocałował ją w dłoń po czym mocno ścisnął.
- Ja ciebie też ..
- Więc żeby ci pokazać jak bardzo cię kocham weźmiemy ślub pod drzewem gdzie pocałowaliśmy się jak małe dzieci.
- O mój Boże .. jesteś cudowny !
- Hahah , no wiem .
Pokazał jej język i pocałował znowu.
- Dzięki tobie czuje się taka szczęśliwa ! Jak wyjdę ze szpitala idę po sukienkę .
- Dla mnie możesz w tej piżamie iść .
- No śmieszne bardzo !
- No oj tam , wiesz że zawsze się z tobą droczę . Kup sobie sukienkę jaką tylko będziesz chciała.

Kilka dni później .
Julie wyszła ze szpitala , czuła się dobrze powoli wracała do pracy. Mały trochę jej przeszkadzał ale dało się wytrzymać. Oczywiście tak jak obiecała na zakupy ! Zadzwoniła do Anny i poszły razem . Przyjaciółka też pchała wózek ze swoją córeczką . Kobiety żartowały i śmiały aż doszły do jednego ze sklepów . Julie zobaczyła tam białą sukienkę przed kolano. Góra była ozdobiona gorsetem z pionowymi zakładkami. Talia została podkreślona paskiem a na dole coś takiego jak spódnica. Spód był jasny błyszczący a góra rozkołysana ozdobnie upięta. Wpatrywała się w nią kilka minut.
- Ej żyjesz ?!
- Anna ona jest boska muszę ją mieć , no popatrz.
- No ładna , nawet bardzo. Chodź przymierzysz.
Weszły do sklepu , Julie miała szczęście zostały dwa ostanie rozmiary i akurat jej. I do tego była przeceniona. Kobieta poszła do przymierzalni ubrała się i wyszła.
- Ale ślicznie w niej wyglądasz !
- Dokładnie , do pani figury pasuje idealnie . Do niej możemy zaproponować takie buty i to bolerko będzie pani wyglądała prześlicznie.
- W takim razie biorę wszystko !
- Dobrze , to proszę za chwile podejść do kasy a tak między nami za bolerko pani płacić nie musi.
- Ale jak kto ?
- Na koszt firmy , naprawdę.
Julie była zaskoczona i rozebrała się z sukienki poczym zapłaciła za nią i buty. Potem pomogła wybrać Annie sukienkę dla niej i rozstały się. Julie była podekscytowana ślubem , tym że to właśnie ON stanie się jej mężem . Właśnie ON ten którego kochała od zawsze mimo iż nie był blisko niej , zawsze ale to zawsze darzyła go uczuciem i od zawsze chciała go odnaleźć. Ten czas to najszczęśliwy czas w jej życiu.

_________________________________________________________________________________
To jeden z ostaniach rozdziałów , dziękuję wam za to że czytacie :* 

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 12

Kilka miesięcy później.
Julie była już w 6 miesiącu ciąży , okazało się że spodziewa się chłopczyka.  Damien był zawiedziony .. myślał że to będzie dziewczynka .
- Ej kochanie czemu się smucisz ? Może tak jak ty będzie piłkarzem.
- A jak nie ? Może będzie tak jak Frank pisał ..
- Przecież to ty będziesz jego tatą , kochanie ważne żeby był zdrowy.
- Masz rację , jak damy mu na imię ?
- A jakie tobie się podoba ?
- Mi hmm .. może Simon ?
- Miałam zaproponować to samo , mój tata miał tak na imię .
- Wiem , to był dobry człowiek szkoda że taki naiwny. Co się stało , boli się brzuch ?
- Nie , tylko mały kopie . Dotknij.
Damien objął Julie od tyłu i dotykał jej brzucha. Poczuł delikatne kopnięcia , tak bardzo się wzruszył że aż się popłakał. Kochał to dziecko , mimo iż wiedział że nie jest jego . Wbił brodę w ramię swojej dziewczyny i pocałował ją w szyję.
- Kocham cię . – wyszeptał jej do ucha.
- Ja ciebie też .. zawsze cię kochałam.
Odwróciła się i pocałowała go najmocniej jak umiała. Gdy oderwała się powiedziała :
- Zawsze kiedy dotykam ciebie , całuję cię czuje że kocham cię coraz bardziej ! Chcę abyś w dokumentach figurował jako ojciec Simona.
- Nawet nie wiesz jak bardzo tego chcę !
- No więc dobrze za trzy miesiące wpiszemy się do dokumentów.
- A ty zmienisz nazwisko mam nadzieje ..
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
Uklęknął przed nią i wyciągnął małe pudełko w kształcie serca . Otworzył je po czym powiedział :
- Zostaniesz moją żoną kochanie ?
Julie popłakała się ze szczęścia. Nie była w stanie nic odpowiedzieć i tylko pokiwała głową tak. Damien wstał nałożył na palec pierścionek i mocno pocałował.
- Będziesz miała ślub jak z bajki obiecuję.
- Nie muszę mieć ślubu z bajki ważne żebyś ty stał obok mnie i trzymał mnie za rękę.
- Mam nawet pomysł gdzie to zrobimy !
- Gdzie ?
- To będzie niespodzianka , kiedy ci pasuje data ?
- No może po narodzinach naszego małego , termin mam na 15 maja.
- To w takim razie , pobierzemy się 10 czerwca !
- Ochh , wspaniale.
- Nie płacz już , proszę .
- Okej ale pod jednym warunkiem !
- Jakim ?
- Słoik ogórków kiszonych i bita śmietana , proszę.
- Dobra , lecę do sklepu.

Kilka minut później .
Damien wrócił ze sklepu , drzwi były otwarte . Słychać było tylko krzyk :
- Zostaw mnie !
- Puszczę pod warunkiem że w papierach będę ojcem !
- Chyba kpisz , nigdy cię nie wpisze !
Przycisnął ją do szafki , chwycił za szyję i zaczął ściskać.
- Zrobisz to suko , zrobisz !
Czuła że brak jej powietrza , próbowała go odepchnąć jednak wpadł Damien i pociągnął go tyłu. Uderzył go z pięści w nos z którego poleciała krew. 
- Dobra , niech będzie ! Ale pożałujecie tego oboje !
Wyszedł , Julie leżała na podłodze. Trzymała się za brzuch jedną ręka a drugą głaskała się po szyi. Damien pomógł jej wstać , przytulił ją do siebie i szepnął :
- Jest dobrze ?
- Tak , dziękuję że przyszedłeś !
- Ja też się cieszę , nie mógłbym cię stracić . Was stracić.


                                                                            ***
- Tato gdzie jesteś ?
- Tutaj kruszyno !
- Wiesz co mi się dziś a kto to ?
- To moja nowa narzeczona , Emma .
- Dzień dobry , Julie.
- Witam panią , śliczna bluzka.
I tak właśnie zaczęła się ta przyjaźń pomiędzy Julie a jej macochą. 

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 11

Julie wstała i poszła do kuchni. Tam Damien zajadał kanapki.
- Smacznego !
- Och , dziękuję. Może tobie też zrobić na co masz ochotę ?
- Ja zjem sobie płatki.
Uśmiechnęła się do blondyna i wyciągnęła płatki . Nasypała do miski , nalała mleka i usiadła z piłkarzem przy stole.
- Co taka smutna ?
- Nie wydaje ci się ..
- Znam cię zbyt długo , gadaj mi tu .
- No martwi mnie moja matka.
- Pewnie kolejny mąż ją zostawił.
- Nie tu chodzi o coś innego , pewnie zaciągnęła długi.
- No ma do tego tendencję , ale chyba nie będziesz tego wyjaśniać ?
- Nie mam zamiaru , odeszłam od niej kilka lat temu. Nie zadzwoniła do mnie , nie zatrzymywała a to że tata sypiał z innymi kobietami też miała gdzieś.
- Rozdzieliła nas ..
- To jest to czego nigdy jej nie wybaczę .
Popatrzyli na siebie ostatni raz i zjedli śniadanie w ciszy. Potem Damien pobiegł na trening a Julie zabrała się do pisania artykułu. Skończyła wcześniej więc zadzwoniła nie do kogo innego jak do Anny.
Usiadły przy salaterkach pełnych truskawek i bitej śmietany i Anna zaczęła temat Damiena.
- No to jak tam twój chłopak ?
- Anna , przecież wiesz że go już z nami nie ma.
- Nie chodzi mi o Franka.
- A o kogo ?
- O Damiena , nie udawaj głupka !
- Anna , przecież my się przyjaźnimy.
- Nie mów mi że stare uczucie nie odżyło . Przecież dzięki niemu żyjesz normalnie , widać że go kochasz.
- Co cię ugryzło i skąd ci to do głowy przyszło ?!
- Julie ..
- No masz trochę racji ..
- Wiedziałam , hahahah !
W tym samym czasie Damien kończył trening. Długo spacerował i myślał o wszystkim. W końcu podjął decyzję że wyzna dziś Julie wszystko co do niej czuje. Poszedł do kwiaciarni i wybrał róże i kazał pomieszać kilka kolorów. W drodze do domu myślał jak ma jej to powiedzieć. Schował kwiaty za plecy i wszedł do mieszkania. Julie dopiero co pożegnała się z Anną. Teraz była zajęta otwieraniem ogórków kiszonych i nawet nie zauważyła że Damien wszedł. Piłkarz ukrył się pod płaszczami i zaczekał aż Julie wyjdzie. Poczekał , i wszedł za nią do salonu zakrywając jej oczy ręką.
- Hej , co ty robisz ? Hahahah .
- Pamiętasz jak ci tak zrobiłem ?
- Jak mogłabym zapomnieć , najlepszy moment w moim życiu. Jeszcze na długo jak wyjechałam.
Kobieta odwróciła się twarzą do Damiena , który wyciągnął kwiaty za pleców.
- Są przepiękne !
- Piękne kwiaty dla pięknej dziewczyny.
Dziennikarka popatrzyła na piłkarza i podeszła do niego oplątując ręce wokół szyi. On umieścił jej dłonie na biodrach i popatrzył w jej oczy. Po chwili dotknęli się nosami i dotknęli się ustami. Gdy oderwali się od siebie Damien wykrztusił z siebie słowa :
- Kocham cię , jesteś byłaś i będziesz moim marzeniem .
- Ja ciebie też , bardzo .
Znowu zaczęli się całować , gdy przestali Julie przytuliła się do Damiena mocno . Za nim zobaczyła ducha swojego zmarłego chłopaka. Coraz bardziej ściskała Damiena , duch podszedł i pocałował ją w policzek. Zniknął.
- Tak bardzo mnie kochasz że mnie udusisz .
- Przepraszam , ale tak się cieszę że będziesz mój !

                                                                                ***
- Jeszcze troche , jeszcze chwile.
- No Damien , odsłoń mi oczy !
- Okej , proszę.
Dziewczyna ujrzała duży bukiet kwiatów i czekoladki.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin !
- Ochh , dziękuję . Jesteś wspaniały !

________________________________________________________________________________
Już po woli zbliża się koniec bloga : ) 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 10

2 miesiące później .
Julie i Damien byli ze sobą coraz bliżej. Dziś razem mieli na usg , piłkarz był podekscytowany ponieważ pokochał nienarodzone dziecko jak swoje. Gdy piłkarz wrócił z treningu Julie czekała na niego w salonie .
- W końcu jesteś ! Już myślałam że nie przyjedziesz.
- Jak bym mógł , przecież czekałem na to .
- A więc chodźmy .
Rzuciła w stronę francuza uśmiech , chwyciła torebkę i wyszli . Po pół godziny byli już pod przychodnią . Weszli do środka i podeszli pod gabinet lekarza dziennikarki.  Po chwili ginekolog zaprosił ich do środka. Julie położyła się na łóżku , po chwili lekarz nałożył jej żel . Zaczął usg i pokazał gdzie są nóżki a gdzie serduszko. Damien patrzył w monitor i popłakał się . Jeszcze chwile tam posiedzieli i wyszli. Poszli na miasto , Julie miała ochotę na lody więc udali się do kawiarni. Oboje dobrze się bawili dopóki do kawiarni nie weszła Paulina. Julie wpatrywała się w nią i jej partnera a po chwili powiedziała :
- Znam go .. to jest brat Franka , John .
- On ?! – zapytał , wskazując na niego.
- Tak , rozmawialiśmy po pogrzebie .
- Czego chciał ?
- Chciał żeby się z nim skontaktować jak urodzi się dziecko .
Damien nic nie odpowiedział , siedzieli w milczeniu po chwili podeszła do nich była dziewczyna piłkarza.
- No witaj , kochanie .
Francuz gapił się w salaterkę lodów i mieszał ich resztki.
- Mówię co ciebie ! Co udajesz że mnie nie znasz ?!
- Ty też udawałaś że mnie nie zdradzasz ! I twój kochanek nie ma na imię Pierre tylko John !
- Skąd o tym wiesz ?! – krzyknęła , bijąc dłońmi o stolik.
- Moja Julie , go zna . To brat jej zmarłego chłopaka. Zdziwiona ?
Odeszła ze spuszczoną głową , usiadła i popatrzyła ostani raz. Julie zobaczyła że jej przyjaciel stał się przygnębiony , chwyciła go za rękę i wyszeptała :
- Chodź stąd.
Wyszli dalej trzymając się za ręce. Doszli do mieszkania , usidli na tarasie. Patrzyli na ulice , ludzi przechodzących obok . Nagle jednak zabrzmiał dzwonek do drzwi , które kobieta poszła otworzyć.
- Tak słucham ?
- Czy tu mieszka pani Julie Michel ?
- Tak , to ja a o co chodzi ?
- Dzień dobry , nazywam się Clara Vigier . Jestem nową redaktorką gazety w której pani pracuje. Chciałabym panią poinformować że może pracować pani na tych warunkach na jakich teraz , pisze pani genialne artykuły ! Po urodzeniu dziecka , też może pani pracować w domu.
- Jestem mile zaskoczona , może pani wejdzie ?
- Nie , dziękuje musze lecieć . Do widzenia .
Uśmiechnęła się do niej i odeszła a Julie wróciła do Damiena.
- Kto to ?
- Moja nowa szefowa , fajna babka . Mogę sobie pracować w domu .
- To genialnie , cieszę się .
Popatrzyli sobie w oczy , Julie przybliżyła się i oparła głowę o jego ramię :
- Jak dobrze że cię mam kochany..
Przycisnął ją do siebie mocno i nic nie mówił . Stali tak z kilka minut gdy nagle znowu zadzwonił dzwonek , w nich Damien zobaczył mamę Julie – Oliwię.
- Perquis ?! A co ty tu robisz ?! – zapytała z bul wersem.
- Yyyy… mieszkam ?
- Wynoś się stąd !
- To jest moje mieszkanie ! To ty stąd idź !
- Co to za krzyki ? MAMA ?!
- Witaj córeczko .
- Cześć , skąd ty tu ?
- Z marsa , nawet tam z nią nie wytrzymali .
- Bardzo śmieszne ależ ty nie dojrzały !
Damien popatrzył na Julie która tylko się uśmiechała.
- Jestem bo dowiedziałam się że jesteś w ciąży.
- Skąd ?
- Nie ważne ..
- SKĄD ?
- Powiedział mi kolega  z pracy , twój syn z tobą pracuje..
- I teraz się zjawiłaś ? Po tylu latach ?!
- Tak , chcę poznać mojego wnuka lub wnuczkę.
- Się obudziła , śpiąca królewna . – burknął Perquis pod nosem.
Oliwia popatrzyła na niego gniewnym wzrokiem a po chwili powiedziała :
- Mam nadzieje że to nie jego dziecko !
- Jego .
- Co , jaja sobie ze mnie robisz ?!
- Jego , i wychowamy je a teraz wynocha !
Wyszła bez słowa a dziewczyna usiadła na kanapie.
- Nie przejmuj się nią .
Przytulił ją do siebie a ona zaczęła płakać.
- Pojawia się po tylu latach , czego ona ode mnie chce. Nie chce jej widzieć , przez nią cię straciłam.
- Nie płacz , pomyśl o dziecku.



                                                                                    ***
- Co się z tobą dzieje, chodzisz jakaś rozkojarzona !
- Tęsknie za nim mamo .
- Znajdziesz lepszego , on to jest dziecko i tyle .
- Nie mów tak !
- Koniec tematu , nie chce o nim słyszeć.
- A mnie nie zobaczysz , wyprowadzam się do Sochaux od jutra mnie tu nie ma.
Wyszła z kuchni i poszła do pokoju spakować ostanie rzeczy.

_______________________________________________________________________________
Rozdział dla Karoliny <3 . 

niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział 9

Ręka Julie zadrżała , po chwili jej telefon wylądował na ziemi , twarzy pojawiły się łzy. Osunęła się na ziemie , ugięła nogi w nich schowała twarzy . Damien podszedł do niej chwycił za dłonie które opletła wokoło nóg i zapytał :
- Co się stało ?
- Fra .. Frank on nie żyje .. zginął w wypadku !
Mina piłkarza zrzedła , okrył usta dłoniami po czym za usiadł obok dziewczyny. Objął ją ramieniem a ona położyła głowę na jego ramieniu. Po chwili wybuchła płaczem , twarz ukryła przy piersi mężczyzny mącząc mu przy tym koszulkę. Cały czas szeptała pytanie dlaczego teraz ale piłkarz milczał, Julie odczytywała to jako odpowiedź nie wiem . Po chwili wstała , otarła łzy i pobiegła do łazienki doprowadzić się do porządku. Gdy wróciła Damiena już nie było , na stole pozostawił kartkę :
Musiałem zmykać dziś mam trening , zadzwonię .
Julie nie tracąc czasu chwyciła za telefon i zadzwoniła do swojej przyjaciółki Anny z którą nie widziała się bardzo bardzo dawno. Anna pojawiła się u niej za dziesięć minut.
- Witaj kochana , jak się czujesz ?
- Jeszcze nie mogę uwierzyć .. ale jest lepiej . Zimny prysznic bardzo mi się przydał.
- A co zamierzasz dalej ?
- Rodzice Franka mają wszystko załatwić , tak żebym ja mogła się zająć sobą i dzieckiem.
- Ale chyba nie jesteś sama ?
- Nie  , Damien jest przy mnie..
- Mmm… Damien ..
- Anna ! Przestań to tylko przyjaciel ..
- A wcześniej też tak było ?
- Tak .. chociaż my kochaliśmy się i chcieliśmy być razem ale nasi rodzice twierdzili że nie jesteśmy dla siebie , strasznie cierpieliśmy ale czas zaleczył rany.
- No wiesz może los wam dał drugą szansę .
- Sama nie wiem .. może zmieńmy temat idziemy na zakupy ?
- Dobrze , wybierzemy coś dla naszych mały pociech .
Kobiety pojechały do centrum handlowego i chodziły chyba z 3 godziny . Potem postanowiły się rozstać. Julie szła parkiem , oddychała Świerzym powietrzem . Po godzinie wróciła do domu , na schodach siedział Perquis , pisząc sms.
- Cześć ..
- O hej , właśnie do ciebie pisałem .
- Długo czekasz ?
- Nie , tylko godzinę.
- Wejdź , może się napijesz czegoś ?
- Nie dziękuję .. chciałbym z tobą pogadać o czymś .
- Tak ?
- Trochę to nie zręczne ale czy mógłbym z tobą zamieszkać ?
- Chciałam zaproponować ci to samo ..
Nagle telefon Julie wydał dźwięk . To była matka Franka. Poinformowała ją że jego pogrzeb odbędzie się za dwa dni. Po tej rozmowie Julie nie mogła wydusić z siebie słowa bez sensu gapiła się na ich wspólne zdjęcie powieszone na lodówce. Po pół godziny wyszeptała :
- Damien , możemy mieszkać u ciebie ? Tu za dużo rzeczy kojarzy mi się z nim..
- Dobrze , będzie tak jak sobie życzysz.
Julie wyciągała pudełka oraz walizki i razem z Damienem zaczęli pakować jej rzeczy.
Dwa dni później .
Julie , zakładała na siebie czarny żakiet , ostatni raz poprawiła włosy . Po chwili chwyciła do ręki czarne baleriny , które ubrała na stopy. Chwyciła torebkę i udała się do kościoła , który był zapełniony ludźmi. W dwóch pierwszych ławkach siedziała rodzina , Julie zajęła miejsce obok jego byłej żony która gdy ją zobaczyła zmierzyła ją wzrokiem nienawiści. Jednak kobieta nie zwracała na to uwagi popatrzyła na trumnę i jej oczy momentalnie napełniły łzy. Po półtorej godziny Julie stała już po grobem swojego ukochanego. Stała w milczeniu delikatnie łkając . Nagle poczuła czyjąś rękę na ramieniu , odwróciła się i ujrzała obcego mężczyznę.
- Kim pan jest ?!
- Jestem bratem Franka , John Blanc .
- Frank nic nigdy o panu nie wspominał.
- Może dlatego że rzadko się widywaliśmy , ale mieliśmy kontakt. Powiedział mi o pani i o tym że spodziewa się pani jego dziecka.
- Tak , już za osiem miesięcy.
- Gratuluje , opowiadał mi o pani bardzo dużo . Pamiętam jak mówił że jest pani wybitną dziennikarką oraz wspaniałą kobietą . Był w pani szalenie zakochany.
- Też go kochałam ..
-Przepraszam ale muszę lecieć , jeśli urodzi się mój bratanek proszę o kontakt.
- Dobrze.
Julie chwyciła wizytówkę i wróciła do domu , Damien właśnie przebierał się z garnituru.
- Ty tak wcześnie ?
- No tak , jechałem samochodem .
- O ty leniu !
- Jaa leniem ? Zobaczymy !
Damien zbliżył się do Julie i zaczął ją łaskotać po całym ciele .
- HAHAHAHAH , przestań !
- Nie , oszalałaś ?!
- No proszę , Damien !
- Dobraa.
- To ja idę robić nam coś do jedzenia , przyjdź za dziesięć minut.
Julie wyciągnęła z lodówki lody i pokroiła je . Do tego dodała banany , melony oraz arbuza. Wszystko polała bitą śmietaną. Damien chcąc zrobić jej psikusa , zaszedł ją od tyłu i chwycił w biodrach.
Ona w zamian ozdobiła jego twarz bitą śmietaną .
- Ale sexi wyglądasz , kochany .
Damien wyrwał kobiecie śmietanę i zastawił jej trochę na nosie.
- Ty też , i to bardzo.
- Ale dobre lody ..
- Hahahahah , jak zwykle musiałeś się pobrudzić !
- No nie moja wina , noo.
- Chodź , umyję cię trochę.
Chwyciła wilgotną szmatkę i zaczęła obmywać jego twarz z czekoladowych lodów. Piłkarz gapił się na nią jak w jakimś obrazek , i po chwili chwycił jej dłoń i zostawił na niej pocałunek.

                                                                              ***
- Julie , list do ciebie !
- O , pewnie od Damiena.
Usiadła na krześle i zaczęła go czytać , po 2 minutach przytuliła go do siebie a z jej oczu wypłynęły łzy.
- Przeczytałaś ? To dawaj , idzie do wyrzucenia.
Drącą ręka oddała list matce która go podarła i wyrzuciła.
- Co tam napisał ?
- To co zawsze mamo , że mnie kocha i tęskni czemu nie mogę mu odpisać ?
- Bo nie i koniec !


_______________________________________________________________________________
Rozdział z dedykacją dla mojego kochanego kolegi Adriana <3 ! 

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 8

Kilka tygodni później .
Frank wykładał ostatnią rzecz do walizki , Julie patrzyła na niego trzymając się na brzuch. W pewnym momencie odwróciła się do okna . Położyła dłonie na parapecie i wpatrywała się krajobraz na zewnątrz. Po jej delikatnej twarzy poleciały łzy które zaczęła ocierać. Nagle poczuła jak ktoś łapie ją od tyłu i mocno do siebie przytula. Po chwili na szyi zostawia pocałunek.
- Będę cholernie za Toba tęsknił , za tobą i naszym skarbem !
- Kocham cię ..
- Ja ciebie też .
Mężczyzna odwrócił Julie i mocno ją pocałował .
- Musimy już jechać , inaczej się spóźnisz.
- Tak racja , chodźmy.
Para wyszła z mieszkania , i po chwili ruszyli. Lotnisko było przepełnione , Frank powoli szykował się do wejścia gdy poczuł że ktoś łapie go za rękę. Julie stała zapłakana i ściskała jego rękę. 30-latek przytulił ją do siebie a potem pocałował. Spojrzeli na siebie ostatni raz i tak się pożegnali. Julie usiadła i ukryła twarz w dłoniach , nie miała pojęcia co się z nią dzieje . Nigdy tak nie miała. Zadzwoniła do Damiena ponieważ nie była w stanie sama dojechać do domu. Damien zakochany w swojej przyjaciółce zaopiekował się nią . Rozmawiali bardzo długo przy kubku herbaty. Wspominali stare czasy , jak byli dziećmi . Kiedy wszystko było bardzo proste . Damien zbierał się do wyjścia kiedy Julie chwyciła go za dłoń :
- Gdzie ty idziesz?
- Noo do domu a coś się stało ? Źle się czujesz?
- Nie , czuję się okej ale chcę abyś został z nami .
- Skoro tak chcesz , to dobrze zostanę.
- W moim łóżku jest jeszcze wolne miejsce , więc zapraszam.
- Mam spać z tobą ?!
- Przecież Franka tu nie ma a ja będę się czuła jakby on tu był , a poza tym nie pozwolę ci spać na kanapie !
Damien nie długo się zastanawiał , uległ urokowi swojej przyjaciółki . Rozebrał się do samych bokserek i położył obok niej. Po chwili Julie umieściła na jego klatce piersiowej głowę którą Damien objął i zaczął głaskać jej włosy.
- Pamiętasz jak tak leżeliśmy przed moją przeprowadzką ?Nie daleko wierzy Eiffla , wtedy był nasz ostatni dzień razem , następnego dnia mieliśmy wrócić i ja miałam wyjechać z rodzicami…
- Pamiętam ten dzień doskonały , byłem wtedy taki szczęśliwy. Przyciskałem cię do siebie mocno a z oczu leciały mi łzy , miałem tą świadomość że już nigdy mogę cię nie zobaczyć ..
- Ja też wtedy płakałam , a jeszcze bardziej wtedy gdy powiedziałeś że mnie kochasz .. że będziesz cholernie tęsknił i nigdy o mnie nie zapomnisz tak było naprawdę Damien  czy tylko twoje puste obietnice ?
- Nie było takiego dnia żebym nie kładąc się do łóżka nie myślał o tobie , nawet gdy byłem z Pauliną .. a gdy wpadłaś pod mój samochód ucieszyłem się że w końcu cię znalazłem. Pisałem do ciebie listy ale ty nie odpisywałaś . Raz dostałem odpowiedź od twojej matki : ODCZEP SIĘ OD NIEJ , ONA MA NOWE ŻYCIE ! Nie wiedziałem co wtedy myśleć.
- Ona napisała to wtedy bo poznałam jakiegoś kolesia , był to przelotny flirt ale ona go polubiła a listy od ciebie pozwoliła tylko przeczytać a potem paliła tłumacząc że wcale nie jesteś mi potrzebny ..
- A nie byłem  ?
- Byłeś , i to bardzo . Ja też cię kochałam i nigdy nie przestałam też o tobie myślałam i teraz jak jesteś jestem bardzo szczęśliwa , mogę z tobą wszystkim porozmawiać ..
- Dlaczego to ukartowałaś ?
- Chciałam się poczuć jak wtedy , być tak szczęśliwa ponad niebo .
- Teraz nie jesteś ?
- Jestem ale tylko gdy ty jesteś , przy Franku tak się nie czuję .. kocham go ale nigdy nie będę się czuła jak z tobą Damien .. nigdy.
Damien pocałował Julie w czoło a ona po chwili powiedziała :
-Nie puszczaj mnie , trzymaj w objęciach całą noc proszę.
- Będę obiecuję ..
Przycisnął ją do siebie mocno i oboje zasnęli. Rano Damien obudził się a Julie tam nie było. Jak się okazała stała i piła herbatę.
- Witaj , jak się spało ? – zapytał wybijając ją z zmyślania.
- Cześć .. bardzo dobrze a tobie ?
- Też , mogę o coś zapytać ?
- Pewnie chcesz zapytać o wczoraj .. tak mówiłam to szczerze . Jestem z tobą szczęśliwa , bardzo .
Damien chciał wtedy powiedzieć Julie że ją kocha jednak uprzedził go telefon Julie.
- Halo ?
- Czy rozmawiam z panią Julie Michel ?
- Tak , a w czym mogę pomóc ?
- Chciałbym panią poinformować że pani partner Frank Blanc zginął w wypadku samochodowym jadąc taksówką .


____________________________________________________________________________________
Pozytywnie naładowana :)