piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 7

Damien tą noc spędził na odwoływaniu wszystkiego co było związane ze ślubem. Wypił chyba z dziesięć kaw . Zasnął dopiero około 3.00. Wstał o 12.00 w mieszkaniu krzątała się Julie , za ucha włożyła długopis i rzuciła o stół papierami.
- Coś się stało ? – zapytał piłkarz , przecierając oczy.
- O wstałeś , nie nic tylko poprawiam tekst coś mi tu nie pasuję.
- A o czym piszesz ?
- Piszę o tym że Girould przechodzi do Arsenalu .
- Pokaż ja przeczytam.
Chwycił do ręki kartki i zaczął czytać. Po chwili oderwał się od lektury i popatrzył na Julie dziwacznie.
- Noo i ?
- Jest super , nie wiem czemu coś ci tu nie pasuje.
- Naprawdę ?
- Tak , wiesz ja już spadam . Za godzinę na trening muszę się odświeżyć i wziąć rzeczy.
- Miłego treningu.
Damien wyszedł i powędrował do siebie. Widok który tam zastał wcale go nie zdziwił przecież wielmożna Paulinka nawet nie ruszyła swoich rzeczy. Piłkarz ukradkiem wyciągnął z szafy wszytkie jej walizki i poszedł  z nimi do salonu.
- Kochanie , jesteś.
- Tu są twoje walizki , wyraziłem się wczoraj jasno ! Jak wrócę z treningu ma cię tu nie być.
- Ale ja myślałam ..
- To źle myślałaś . – urwał krótko po czym chwycił ręcznik wpakował go do torby i wyszedł.
Trening przebiegł mu bardzo sprawnie , chciał się wyżyć i miał na to ogromną szansę. Gdy wrócił do domu miał nadzieje na to że w końcu odpocznie w spokoju ale mylił się. Wchodząc do mieszkania usłyszał dziwne odgłosy , dobiegały one z sypialni. Delikatnie stąpał po podłodze aż w końcu doszedł i zaskoczenia otworzył drzwi i wszedł do pokoju , zastał w nim swoją byłą narzeczoną w swoim kochankiem.
- Ty suko ! Nie dość że mnie zdradzałaś cały czas to jeszcze teraz robisz to w moim domu ! Wynocha ! Pakuj te swoje manele i idź do niego , rozumiesz ?!
- Damien uspokój się , wytłumaczę ci to.
- Nic mi nie będziesz tłumaczyć , pakuj się i wynoś ! Nie chce cię znać ! W moim życiu nie ma dla ciebie miejsca.
Zaczął wyrzucać z jej szafy wszystkie jej rzeczy , miał nawet ochotę wziąć i wyrzuć je przez okno ale do tego się nie posunął. Paulina stała obok i płakała , myśląc że na Damienie zrobi to jakieś wrażenie.
- Trochę ci pomogłem , królewno . Resztą zajmie się twój facet. – powiedział i szyderczo się uśmiechnął. Potem usiadł wygodnie na kanapie i oglądał telewizor. Nagle jego telefon wydał dźwięk .
- Proszę ?
- Damien, słuchaj dałbyś radę się spotkać ?
- Jasne , wpadaj do mnie adres znasz ?
- Tak , będę za 10 minut.
- Do zobaczenia.
Po chwili weszła do niego Paulina , popatrzył na nią z obrzydzeniem . Ona na stole położyła klucze i powiedziała drżącym głosem : Przepraszam  .. żegnaj. Po czym wyszła i z domu i mieszkania.
Zadowolony z siebie Perquis rozłożył się na kanapie i czekał na przybycie Franka.
Po kilku minutach pojawił się ze zgrzewką piwa.
- Cześć stary , coś się stało że chciałeś się spotkać ?
- Tak , dostałem fajną propozycję praktyki.
- To gratuluję ! Wspaniale.
- Tylko że jest to w Londynie i to przez cztery miesiące nie chce jej zostawiać.
- Możesz zabrać ją ze sobą .
- Nie będzie pewnie chciała ..
- Wiesz myślę że jeśli jej powiesz to ona zrozumie.. ona jest wspaniała.
Wtedy właśnie Damien zdał sobie sprawę z tego kogo kochał przez cały czas .. tą osobą była Julie. Ale przecież ona miała chłopaka .
- Masz rację , porozmawiam z nią i powinna zrozumieć.
- To co zostajesz jeszcze czy oglądamy coś ?
- Zostaję , dobra to możemy coś oglądnąć. A tak wogule to co z Pauliną ?
- No wróciłem a ona sobie tu była dałem jej jasno do zrozumienia żeby spadała ale ona nie no i dalej tu była wyobraź sobie wracam z treningu a ona tu z tym swoim kochasiem ..
- No i co zrobiłeś ?
- Nerwy mi już pękły całkiem , wziąłem zacząłem wywalać jej rzeczy no i dała za wygraną.
- Damien , przykro mi . Obiecasz mi coś ?
- No taa ale co ?
- Zaopiekuj się moją Julie i dzieckiem okej ?
- Dobrze , nawet nie musiałeś o to prosić ! To co oglądamy ?
- No pewnie.
Po dwóch godzinach oglądania Frank udał się do mieszkania swojej dziewczyny aby oznajmić jej nowinę .
- Cześć kotku . – powiedział całując ją w usta.
- No to jaka to sprawa o jakiej chciałeś mi powiedzieć ?
- Dostałem propozycję na praktyki w Londynie…
- To wspaniale !
- Mają trwać 4 miesiące ..
- Słuchaj kochanie , jeśli chcesz to jedź to dla ciebie szansa . Kocham cię i nie pozwolę żebyś coś takie zmarnował my sobie poradzimy .
- Damien zadeklarował że ci pomoże .
- No widzisz , jedź .
- Dobrze w takim razie jutro zadzwonię .
- Dobrze .
Julie pocałowała go w usta , był to długi i bardzo namiętny pocałunek. Para świetnie się bawiła cały wieczór.

                                                                                ***
- Julie , no pośpiesz się bo nigdy nie wyjedziemy !
- No dobra już dobra , tylko dam buziaka mamie.
- To czekam w samochodzie.
- Dobrze , kapitanie . Nie mogę się doczekać aż będziemy w Paryżu !


______________________________________________________________________________
<3 

niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 6

Julie leżała na kanapie , opuściła niedawno szpital. Frank nakazał jej odpoczywać w domu przynajmniej z dwa tygodnie , bał się o ich dziecko.
- Ale nudy . – powiedziała na głos kobieta , głaszcząc się po brzuchu.
Nagle usłyszała dzwonek w drzwiach zobaczyła Damiena który stał z jakimś pomarańczowym pudełkiem.
- Witaj Bella . – powiedział piłkarz i na policzku Julie zostawił usta.
- Wejdź proszę , a co to masz ?
- A no chciałem ci coś pokazać .
- No dobrze , no to pokaż.
Perquis otworzył pudełko i wyciągnął parę zdjęć. Julie drżącą ręką chwyciła je a po chwili się uśmiechnęła. Jednak z jej oczu polały się łzy .
- To my .. my kilka lat temu . Skąd to masz?
- Gdy rozstaliśmy się bo ty wyjechałaś wziąłem te zdjęcia ze sobą i nie dawno je znalazłam , ale to daje najlepsze wspomnienia.
Damie wyciągnął z kieszeni swoje ulubione zdjęcie i pokazał je Michel.
- Oj , pamiętam ! Taka byłam wtedy szczęśliwa..
- A teraz jesteś ?
Julie oparła głowę o ramię Damiena a po chwili wyszeptała mu do ucha :
- Jestem , dziękuję że wróciłeś ..
Damien czuł ja jej ciepłe powietrze z ust odbija się od jego ucha.
- Nie ma sprawy , przepraszam muszę iść.
Ucałował ją w głowę i wyszedł . 
Szedł ulicami rozglądał się dookoła , nagle jednej z kawiarni zobaczył swoją narzeczoną z jakimś mężczyznom który trzymał ją za rękę po czym po chwili pocałował w usta. Na twarzy blondyna pojawiły się łzy . Kobieta którą kochał nad życie , zdradzała go. Posłyszał rozmowę ale miał nadzieje że to jednak nie jest do końca prawda jednak pomylił się. Cały dzień był ja struty , na treningu nie mógł się skupić . W tym samym czasie Julie siedziała w Sali sądowej na pierwszej rozprawie rozwodowej swojego chłopaka. Nie mogła być obok niego ale siedziała bardzo blisko .
- Spokojnie proszę pana , dostanie pan rozwód mamy pełno dowodów. – powiedział adwokat do ucha Franka aby go uspokoić. Jednak mężczyzna trząsł się ze zdenerwowania. Po chwili do Sali wszedł sędzia i rozpoczął proces od przesłuchania Michaeli. Adwokat Franka wstał , zapiął guzik marynarki i podszedł do kobiety.
- Od kiedy jest pani w małżeństwie z moim klientem ?
- Od trzech lat.
- Ile razy w ciągu tego zdradziła go pani ?
- Ani razu.
- Dziękuję , chciałbym powołać na świadka pana Marcela Hugo.
Mężczyzna który siedział obok Julie wstał i podszedł do barierki.
- Kim jest dla pana pani Michael ?
- Byliśmy razem około roku , nie dawno się rozstaliśmy.
- Czyli był pan jej kochankiem ?
- Tak..
- Od kiedy nie jesteście parą ?
- Od roku , od kiedy Michaela powiedziała że urodziła moje dziecko wtedy to się skończyło.
- Czyli jest pan ojcem jej synka a nie mój klient ?
- Tak , powiedziała mi o tym i wtedy też odeszła. Powiedziała że jednak kocha męża a to co wcześniej obiecała czyli rozwód odeszło w cień.
- Dziękuję , nie mam więcej pytań.
Adwokat Franka odwrócił się w stronę jego żony i zapytał : Dalej pani twierdzi że nie miała pani kochanka ?
Ona tylko pokiwała głową.
- W takim razie pan Gaston Miller opowie nam coś więcej. To mój kolejny świadek wysoki sądzie.
- Dobrze , więc niech pan Miller zostanie przesłuchany.
Otyły mężczyzna wstał z ławki obok. Ledwo doturlikał się do barierki.
- Od kiedy pan zna tą panią ? – zapytał wskazując na nią palcem.
- Emm.. jakoś od sześciu miesięcy.
- Co pana z nią łączyło ?
- Była moją kochanką a potem mnie zostawiła jak wydoiła moja kasę.
- Dziękuję nie mam więcej pytań.
Adwokat usiadł z zadowoloną miną a sędzia zwrócił się do pomocnika żony Franka.
- Pan ma jakieś wnioski dowodowe ?
- Nie.
- Dobrze w takim razie sąd udaje się na narady.
Po trzydziestu minutach niecierpliwości w końcu zapadł wyrok : Rozwód z wyłącznej winy Michaeli.
Szczęśliwi wyszli z sądu , przed budynkiem zobaczyli Damiena siedzącego z twarzą w dłoniach.
- Damien ? – zapytali równocześnie.
- Czekałem na was , jak poszło ?
- Wygraliśmy , co się dzieje ?
- Zobaczyłem ją .. z nim . Całowali się , gdzie ja miałem oczy ?!
- O wilku mowa chyba tu idzie ..
- A ty co robisz ? Wybrałeś takie beznadziejne menu ! Myślisz że goście będą coś takiego jedli a wogule czemu tu siedzisz powinieneś w domu czekać na mnie !
- Będę spędzał swój czas jak będę chciał ! A ty leć do mamusi , pożal się jej mam cię gdzieś !
- Co chcesz przez to powiedzieć ? 
- Zrywam zaręczyny , wiem o wszystkim.
- O czym niby ?
- Że mnie zdradzasz ? Nie udawaj niewiniątka masz czas do jutra aby zabrać swoje rzeczy i się wyprowadzić. Nawet jeśli nie zostawisz kluczy , zmienię zamki !

                                                                         ***
- Mam ładniejszego tygryska od twojego ! – powiedziała dziewczynka wystawiając język .
- Niee ! mój jest najlepszy , i teraz się zakatuję arrr !
- AAAAAAAAA , mam łaskotki !

_________________________________________________________________________________
Udało mi się napisać : D Adam bracie tęsknie <3 

niedziela, 15 lipca 2012

Rozdział 5

Damien wrócił do domu w bólem głowy. Spędził w barze prawie całą noc w towarzystwie jakieś obcej kobiety która obudziła się na nim. Paulina oczywiście czekała na niego wściekła.
- Gdzie ty byłeś całą noc ?! Wiesz jak się o ciebie martwiłam ?
- Ojoj.. ty jak znikasz tak co chwile to ja nic nie mówię.
- Byłeś zamówić menu ?
- Kobieto mam być dziś na 15.00 a ty mi o 7.30 zawracasz tym głowę idź się lecz !
- Damien kochanie.. jesteśmy zaręczeni a za niecałe dwa miesiące staniemy się mężem i żoną musimy się kłócić ?
- Masz rację .. przepraszam .
Paulina i Damien przytuli się do siebie a po chwili ich usta spotkały się. Damien chciał rozwiązać swojej kobiecie szlafrok jednak ona chwyciła jego dłoń i wymówiła się twierdząc że się spieszy.
- Spieszy ? – pomyślał. Ciekawe gdzie.
Usiadł przed telewizorem i włączył jakiś kanał o zwierzętach.
- Kochanie wychodzę , idę na zakupy po suknię.
- Dobrze .. wybierz jakąś ładną.
Paulina na czole Damiena zostawiła pocałunek. Piłkarz ułożył się delikatnie na kanapie i popatrzył na półkę która stała w salonie. Zobaczył na niej pomarańczowe pudełko , postanowił że zobaczy co jest w środku. Stanął na krześle i otworzył je. Było wypełnione zdjęciami z jego dzieciństwa. Co ciekawe na ani jednym nie był sam tylko z Julie. Wspomnienia z dzieciństwa wzuruszły Damiena do samych łez. Na samym dnie zobaczył zdjęcie , mały chłopak leży na blondynce. Wyglądają jakby mieli się pocałować na odwrocie Damien zobaczył napis : Dla mojego najlepszego przyjaciela i przyszłego męża Julie Michel.
Damien oglądnął zdjęcie dokładnie , przycisnął je do piersi i położył się na kanapie poczym zasnął jak mały chłopczyk. Obudził go sms od Pauliny przypominający o tym że ma iść wybrać menu na wesele. Nie chętnie wstał , wziął szybki prysznic i pojechał do hotelu w którym miał świętować swój wielki dzień. Zamówił pierwsze lepsze dania które polecił mu szef kuchni. Wsiadł do samochodu i pojechał do klubu na trening. Był strasznie zmęczony.. pot lał się z niego jak nigdy. Po treningu Damien pojechał do domu i znowu wpadł pod prysznic. Po jego ciele spływała zimna woda i ochładzała go. Perquis wyszedł w ręczniku z łazienki i usłyszał z kuchni głos. Przystanął nie daleko pomieszczenia i podsłuchiwał rozmowę swojej narzeczonej z jej przyjaciółką :
- Masz piękna suknię .. będziesz pięknie wyglądała !
- Dziękuję , ale nie będę szczęśliwa.
- Dlaczego ? Damien to wspaniały koleś.
- Ale ja go nie kocham.. kocham Pierre .
- To dlaczego jesteś z Damienem ? Czemu go okłamujesz?
- On ma kasę a Pierre nie. Z nim mogę zdradzać piłkarzyka.
- Ty już to robisz , prawda ?
- Tak.. ale trudno mi się przyznać.
- Powinnaś być z Damienem szczera !
- Ale nie będę i koniec tematu.
Po tych słowach piłkarz reprezentacji Polski stał jak wryty , przez kilka chwil tak stał poczym poszedł , ubrał się i wyszedł z mieszkania. Szedł ze zdjęciem włożonym do kieszen iz tym które dziś znalazł , postanowił odwiedzić Julie . Zadzwonił dzwonkiem , drzwi otworzył mu Frank w samych bokserkach.
- W czym mogę panu pomóc ?
- Witam , ja szukam Julie .
- To moja dziewczyna a pan oprócz tego że jest pan jednym z najsławniejszych ludzi w kraju ?
Frank uśmiechnął się do Damiena i zaprosił go do środka.
- Jestem przyjacielem pana dziewczyny.
- Mów mi Frank . – powiedział poklepując go po ramieniu.
- Mój skarb się kąpie , napijesz się czegoś ?
- Masz coś mocniejszego ?
- O czyli masz jakiś problem ? Mamy wódkę może być ?
- Tak , jak najbardziej.
Mężczyźni usiedli na kanapie w salonie a Damien opowiedział Frankowi wszystko w dużym skrócie.
- Stary , nie wiem co ci powiedzieć . Julie będzie wiedziała.
O wilku była mowa ponieważ pojawiła się w salonie i przywitała się z Damienem. Frank zakomunikował że musi iść do jest umówiony z adwokatem w sprawie rozwodu. Damien opowiedział swoją historię jeszcze raz . Julie wysłuchała go będąc w niego wpatrzona . W pewnym momencie poczuła się trochę gorzej i pobiegła do toalety. Zwymiotowała. Zmartwiony Perquis pobiegł za nią poczym zrobił jej herbaty.
- Już jest dobrze , dziękuję ci za herbatę.
- Nie ma sprawy ..
- A co do Pauliny nie martw się nią , nie wie co traci.
- Ona teraz jest nie ważna , teraz martwię się o ciebie .
- To pewnie zwykła choroba żołądkowa i tyle jutro pójdę do lekarza.
- Obiecujesz?
- Tak , obiecuję. Idź wypocznij jesteś styrany.
Damien wyszedł z wyrzutami sumienia i poszedł do domu oczywiście Pauliny w nim nie było ..
Następnego dnia :
Julie zasnęła na kanapie , obudził ją ostry ból brzucha i poranne mdłości. Oczywiście nie odbyło się bez wizyty w toalecie. Zadzwoniła do Franka i powiedziała że jest chora i musi iść do lekarza. Ubrała się i ledwo dojechała do przychodni. Ból brzucha był taki ostry że dziewczyna upadła pod gabinetem lekarza. Obudziła się w szpitalnej Sali. Pielęgniarka zmieniała jej kroplówkę.
- Przepraszam co ja tu robię ? – zapytała , chwytając się za głowę.
- Spokojnie , zemdlała pani już jest dobrze. Zawołam lekarza .
Po pięciu minutach do Sali wszedł młody lekarz.
- Witam panią Michel , jak się pani czuje ?
- Boli mnie głowa , ale ból brzucha ustał.
- Głowa boli bo gruchnęła pani o podłogę ale spokojnie podaliśmy pani środki przeciw bólowe.
- A czemu miałam te bóle brzucha ?
- Czy na bieliźnie zauważyła pani takie ciemne plamki ?
- No tak ..
- To plamienie które występuje u kobiet w ciąży która jest zagrożona. Gdyby pani nie zgłosiła się do lekarza poroniłaby pani .
- Niech pani zwolni czyli ja ..
- Tak , jest pani w ciąży . Gratuluję ! – uciął doktor .
Julie pogłaskała swój brzuch i zaczęła dopytywać lekarza czy coś jeszcze może być nie tak . Poinformował ją i uspokoił że wszystko powinno być okej tylko musi na siebie uwarzać.
-Julie kochanie , co się stało . Jak się czujesz? – usłyszała głos Franka wchodzącego do Sali.
- Proszę porozmawiać z ojcem dziecka. – odrzekł lekarz i wyszedł.
- Jakim ojcem ? – zapytał redaktor France Sport.
Zapadła chwila ciszy , Julie siedziała uśmiechnięta i trzymała się na brzuch .
- Będę ojcem ?!
Julie pokiwała głową a na jej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech.
Frank pocałował swoją dziewczynę i wykręcił numer do Damiena aby pochwalić mu się i poinformować go że będzie wujkiem.
- Za kumplowaliście się co ?
- Tak , to super facet . Tylko szkoda że ta Paulina taka jędza..

                                                                              ***
- Nie złapiesz mnie ! AAAAAAAA !
- A mówiłaś że nie złapię ! – powiedział pokazując język.
Położył ją na piasku , a potem znalazł się nad nią.
- Wiesz co , kiedyś tu wrócimy i będziemy leżeć tak samo .
- W to nie wątpie. 

czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 4


Minął już tydzień od wyznania Franka a Julie dalej nie wiedziała co robić. Poszła do pracy , chciała zająć się czymś co zwykle robiła ale z każdym dniem w jej głowie słyszała jego głos , czuła jego pocałunki . Gdy poszła zrobić sobie kawy zobaczyła z kuchni która znajdowała się naprzeciwko jego gabinetu usłyszała kłótnie. To była jego żona , rzuciła w niego jakimiś papierami a on z ironicznym uśmiechem coś jej tłumaczył. W jednej chwili kobieta chwyciła go i pocałowała. Oczy Julie momentalnie były we łzach. Frank zobaczył ją i w ułamku sekundy oderwał się od żony. Patrzył na nią błagalnie ale ona nie mogła na niego patrzeć. Postanowiła wybiec z redakcji. Na dworze padał deszcz. Julie biegła przed siebie , marzyła żeby wpaść pod samochód i umrzeć na miejscu.
- JULIE , JULIE ! CZEKAJ !!
- Zostaw mnie ! Oszukałeś mnie , jak mogłeś ?!
- Ale ten pocałunek.. on dla mnie nic nie znaczy ! Kocham tylko ciebie !
Chwycił jej twarz w dłonie i pocałował. Gdy oderwali się od siebie Julie odpowiedziała :
- Też cię kocham , bardzo cię kocham.
I pocałowała go , stali na środku ulicy . Samochody objeżdżały ich a nawet niektórzy kierowcy gwizdali na nich i życzyli szczęścia .
- Chodźmy do redakcji , tam się osuszymy.
Szli trzymając się za ręce śmiejąc się cały czas. Julie czuła się bardzo szczęśliwa. Frank miał u siebie w gabinecie ręczniki , więc tam się kierowali. Jednak żona Franka – Michaela dalej tam była.
- A więc dla tej dziwki mnie rzucasz ?
Julie zrobiła minę pytającą.
- Nooo , nie wiedziałaś że ma żonę i właśnie postanowił się ze mną rozwieść ?!
- Naprawdę Frank ?
- Tak , dla ciebie kochanie.
Julie i Frank pocałowali się na oczach Michaeli.
- Zobaczysz zniszczę cie gnoju ! A swojego dziecka nie zobaczysz !
- I tak nie jest moje , do widzenia w sądzie.
Michaela wyszła trzaskając drzwiami. Julie i Frank wycierali się ręcznikami.
- Mam coś dla ciebie kochanie. – powiedział .
Wyciągnął z biurka małe pudełeczko a w nim był pierścionek .
- Nosiłem go ze sobą cały czas , nim chciałem ukoronować nasz związek .
- Jest piękny , dziękuję ci skarbie. Może wpadniesz do mnie dziś ?
- Z miłą chęcią a teraz wracaj do domu przyjdę do ciebie obiecuje.
- Będę czekała , kocham cię .
Julie wróciła do domu , przebrała się i usiadła przed telewizorem akurat na jakimś kanale leciał film Trzy metry nad niebem. Uwielbiała go oglądać , a Mario Casas bardzo jej się podobał. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi , zdziwiła się . Tam zobaczyła Annę .
- O jesteś , cześć . – powiedziała , pocałowała Julie w policzek i poleciała do salonu.
- O trzy metry nad niebem , kocham to !
- Może się czegoś napijesz ?
- Nie dzięki , w sumie przyszłam ci coś powiedzieć .
 Julie usiadła obok przyjaciółki na kanapie.
- Jestem w ciąży ! – wydukała z siebie Anna z uśmiechem na twarzy .
- To wspaniale , gratuluję !
Julie przytuliła do siebie przyjaciółkę .
- A ty co masz na palcu ? – zapytała z tajemniczą miną.
- To prezent od mojego … chłopaka.
- Masz chłopaka ?! Czemu nic nie mówisz ? Mów mi o nim wszystko !
- Ma na imię Frank , ma 30 lat pracujemy razem. Jest redaktorem naczelnym.
- Może wpadniecie dziś do nas na kolację ?
- Z miłą chęcią.
Anna wyszła z mieszkania Julie która nie pozostała długo sama ponieważ przyszedł do niej Damien wyżalić się .
- Co się stało , coś z Pauliną ?
- Taa . Znowu coś jej nie pasuje , chciałbym żeby mnie traktowała jak ty czyli normalnie .
- A jak cię traktuje ?
- Jak Damiena Perquisa który biega po boisku i zarabia pieniądze. Wcześniej było inaczej , okazywała mi dużo uczuć , kochała mnie a odkąd jesteśmy zaręczeni ma mnie za nic. Cały czas się na mnie wydziera i twierdzi że to ja jestem ten zły ! Ty nigdy taka nie byłaś .. pamiętasz jak raz przez przypadek wepchnąłem cię do takiego płytkiego jeziorka ? Nie powiedziałaś że to ja tylko zmyśliłaś że potknęłaś się.
- Tak , pamiętam. Nie mogłam pozwolić żebyś miał szlaban z kim bym wtedy spędzała czas ?
Julie przytuliła do siebie Damiena i głaskała go po plechach i wyszeptała do ucha : Będzie dobrze , masz mnie. Damien poczuł jak jej usta zostawiają na jego policzku pocałunek , jego usta lekko uniosły się ku górze.
- Wiesz co ja już pójdę bo księżniczka znowu będzie miała fochaa.
- Idź , powodzenia z narzeczoną .
- Dzięki.
Damien wyszedł a Julie zaczęła przygotowywać się do kolacji z Anną i jej mężem Janem. Gdy była w łazience i robiła ostanie poprawki rozbrzmiał się dzwonek do drzwi. W nich dwudziestopięciolatka ujrzała swojego chłopaka z bukietem tulipanów.
- Dla najpiękniejszej kobiety na ziemi.
- Ojj jesteś taki słodki , wiesz bo moja przyjaciółka zaprosiła nas na kolację i powiedziałam że wpadniemy.
- Dobrze powiedziałaś , zatem chodźmy.
Po dwudziestu minutach byli już na miejscu Anna mieszkała w przytulnej okolicy . Miała dość spory dom , był piękne urządzony. Na część mieszkalną wchodziło się po dębowych schodach a z tarasu było widać cały Sochaux . Obie pary tego wieczoru bawiły się wspaniale , magicznie. Ale tylko oni bo inna para jedna z najpolarniejszych w tamtych stronach była skłócona. Tak , Paulina znowu obraziła się na Damiena o to że wyraził inną opinię w sprawie kwiatów. Samonty kapitan FC Sochaux –Montbeliard siedział w barze popijając jakiegoś drinka. Sam nie wiedział czy jego małżeństwo z
Pauliną ma wogule jakiś sens..

                                                                               ***
- Patrz jakie ładne jeziorko .
- Gdzie ?  AAAAAAAAAAAAAAA !
- O mój Boże , przepraszam nie chciałem cię tam wepchąć..
- Nic się nie stało i tak nie powiem że o ty.

____________________________________________________________________________
Napisałam :) Dziękuję Gabi która mnie dopingowała : * 

czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 3


Czas wracać do pracy. – pomyślała Julie. Jednak cieszyła się kochała ją. Miała wyrozumiałego i miłego szefa . Niektórzy twierdzili że jest ona jego pupilkiem gdyż kiedyś po pijanemu spędziła z nim noc na tylnim siedzeniu jego samochodu. Po pięciu minutach dotarła do redakcji i od razu natknęła się na swoją wścibską współlokatorkę.
- O witaj księżniczko..
- Byłam w szpitalu więc zamknij dziób !
Liz od razu zamilkła a Julie odebrała telefon od szefa z prośbą pojawienia się w jego gabinecie. Szef zasunął rolety i kazał usiąść jej naprzeciwko.
- No więc czemu cię nie było kochanie ?
- Miałam wypadek wpadłam po samochód , byłam zdruzgotana po zerwaniu z chłopakiem.
Szef wstał z krzesła i umieścił swoje ręce na ramionach Julie. Pochylił się i wyszeptał do ucha :
- Mogłaś przyjść do mnie. – poczym zostawił na nim pocałunek.
Chwilę po tym przeniósł się na jej szyję.
- Masz żonę Frank… - odpowiedziała odsuwając się.
- Moja żona ? Zwykła dziwka !
Podszedł do okna nalał sobie Wiski i kontynuował :
- Zdradza mnie na prawo i lewo z jakimiś lamusami. A ze mną jest dla kasy .
Julie wstała  z krzesła i podeszła do niego , delikatnie przejechała po jego spuszczonej ręce i wywołało w nim podniecenie. 
- Przykro mi Frank , jeśli chcesz spotkajmy się po pracy przyjdę tu.
Pocałowała go w tył szyi i wyszła z zamiarem napisania artykułu o Ludovicu Obraniaku. W tym samym czasie Damien miał trening. Nie dość że trener go wymęczył to do tego miał na głowie przygotowania do ślubu za niecałe dwa miesiące miał poślubić Paulinę. Jednak coś od pewnego czasu się pomiędzy nimi psuło. Przyszła żona miała pretensję do narzeczonego , wszystko jej nie pasowało. Damien musiał to dzielnie wysłuchiwać i miał do tego kolejną okazję gdy zobaczył swoją lubą przed wejściem.
- Ty jeszcze tu ?! Mieliśmy iść wybierać bukiety.
- Ja już wybrałem tylko ty miałaś jakieś ALE.
- Ty chciałeś coś takiego na nasz ślub ? ! Jakieś lipne lilie..
- Przypominam ci że to ja chodziłem i wszystko załatwiałem a Ty siedziałaś i wybierałaś z mamusią sukieneczki , fryzureczki , paznokietki a potem było źle więc radź sobie sama.
- Co ty powiedziałeś ?!
Damien nie odwrócił się tylko wystawił Paulinie środkowy palec. Kobieta cała w nerwach poszła do kwiaciarni i wybierała kwiaty a Damien postanowił zadzwonić do Julie.
- Proszę ?
- Hej mała , co tam słychać dasz radę się dziś spotkać ?
- Cześć , no dziś niestety nie ale jutro jeśli chcesz..
- Dobrze to do jutra.
- Pa.
Julie odłożyła telefon , zbliżała się już godzina piętnasta. Musiała siedzieć jeszcze dwie godziny masakra. Nie mogła skupić myśli cały czas myślała o Franku. Z jednej strony cieszyła się bo on zawsze jej się podobał był atrakcyjnym 30-latkiem . Ale z drugiej to było chore , przecież miał żonę..
Godzina 18.30
- Brawo kochani , skończyliśmy numer idźcie do domu ! – powiedział Frank przez megafon.
Julie wcisnęła przycisk zamknij w komputerze , wzięła głęboki oddech i pobiegła do gabinetu redaktora.
- No chodź kochanie. – odrzekł mężczyzna chwytając ją za rękę. Para pojechała do hotelu Bristol i udała się do pokoju 211. Julie rzuciła torebkę na fotel i obróciła się w stronę szefa.
- Jesteś piękna .. – powiedział ocierając palcem o jej policzek.
Julie ujęła jego szyję , delikatnie musnęła włosy i pocałowała go. On włożył jej ręce pod bluzkę i odwzajemnił to. Po chwili leżeli już na łóżku , prawie nadzy. Chwilę potem Julie otworzyła uda przed Frankiem i spędziła z nim cudowną noc. Rano obudziła się i spostrzegła jak niesie jej na tacy śniadanie.
- Witaj królewno , jak ci się podobało ?
- Było .. fajnie ale musimy to skończyć !
- Czemu ?!
- Bo ja niechce się w tobie zakochać..
- Ale ja to zrobiłem !
- Co ?
- Zakochałem się w tobie..
- Wiesz co ja muszę iść , przemyślę to.
- Proszę .. daj mi szansę kocham cię .
Pocałował ją w czoło a ona ubrała się migiem i wyszła . Udała się do domu , wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do Damiena i poprosiła o wspólne śniadanie.
- O czym chciałeś ze mną rozmawiać ?
- A no pewnie wiesz że za dwa miesiące mam stać się mężem ale moja narzeczona daje mi popalić wszystko jej nie pasuje .
- Nie przejmuj się , wszystko będzie dobrze . Denerwuje się .
- No mam nadzieje ..

                                                                       ***
- Czekaj wymodeluje tylko dach.
- No dobraaa.
- I już !
- Ale ładny dom ..
- W takim kiedyś zamieszkamy my wiesz?
- Tak wiem i będziemy mieli napisane na drzwiach : Państwo Perquis.
- Okej a w ogrodzie fontannę.


wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział 2


W końcu wszyłam w tego głupiego szpitala , nie wytrzymałabym tam. Muszę wrócić do domu znając życie Fabian dalej tam jest.
 Julie złapała taksówkę , miły taksówkarz podwiózł ją do domu za darmo gdy opowiedziała mu całą historię . Jej serce waliło jak szalone a do oczu napływały łzy . Nawet nie odwiedził jej w szpitalu , a no przecież ma inną po co mu ona.  Naciskając klamkę drzwi jej serce kołatało coraz bardziej a łzy popłynęły z oczu same . W mieszkaniu zobaczyła Fabiana , który sobie spacerował i podśpiewywał piosenkę tacata.
- Tak ci wesoło ?
- Julie kochanie gdzie ty byłaś te 3 dni ?!
- W szpitalu wyobraź sobie wpadłam po samochód ! A ty co tu robisz ?! Pakuj manele i wypieprzaj stąd !
- Pozwól mi wytłumaczyć ..
- NIE ! Pakuj się masz godzinę ..
Jednak Fabian się nie poddawał , chwycił twarz dziewczyny w dłonie i pocałował ją najmocniej jak umiał.
- To i tak na mnie nie działa , wynocha !
- Daj mi jeszcze jedną szansę.
- Dałam ci ich już pięć i szóstej nie zamierzam . Myślałeś że ci wybaczę coś takiego ? Znikaj z mojego życia i nie pojawiaj się w nim nigdy więcej nienawidzę cię !
Julie ubrała buty i wyszła z mieszkania . Poszła w stronę parku i usiadła na ławce. Chwyciła telefon i zadzwoniła do Damiena.
- Hej mały , tu Julie. Właśnie rozstałam się z Fabianem .. chciałabym z kimś pogadać zadzwoń .
Po tym Julie udała się do apteki w której pracuje Anna. 
- Cześć Anna .
- Witaj Julie , co słychać ?
- Wiesz nie chcę tak tutaj , może wpadniesz do mnie na kawę za ile kończysz ?
- No właśnie teraz wychodzę do domu , zaczekaj na mnie .
Po pięciu minutach Anna wyszła za zaplecza apteki. Obie kobiety szły do domu Julie w bardzo dobrych humorach jednak dziennikarce zmienił się on bardzo szybko gdy otworzyła drzwi .
- Whenever , Whenever o cześć kochanie. – powiedział Fabian zostawiając na policzku Julie pocałunek.
- Co ty tu jeszcze robisz ? Nie wyraziłam się jasno ?!
- Ale kotku..
- Nie kotkuj mi tu ! Nie wyprowadzisz się sam  ? Ja ci pomogę . – odrzekła z ironicznym uśmiechem .
Pociągnęła Annę za rękę otworzyła szafę i zaczęła wyrzucać przez okno ciuchy swojego byłego chłopaka.
- Co ty robisz ?! Oszalałaś ?!
- Mam wyrzucać dalej czy sam się spakujesz i wyniesiesz się z mojego życia i mieszkania ?!?!
- Dobra za 20 minut już mnie tu nie będzie , klucze są na stole w kuchni.
Julie i Anna udały się do kuchni , dziewczyna wyciągnęła kubki i zaparzyła pyszną kawę. Po chwili z pokoju wyszedł Fabian i zatrzasnął za sobą drzwi mieszkania poczym krzyknął : Jebana suka !
- Jak mogłaś być z taką osobą ? – zapytała Anna.
- Nie wiem ..no więc skoro mam tylko ciebie opowiem ci o sobie co nieco.
Nazywam się Julie Michel mam 25 lat jestem dziennikarką. Wychowałam się w bogatej rodzinie mama była modelką a ojciec bardzo dobrym adwokatem. Rodzice przyjaźnili się z państwem Perquis . Damien był najważniejszy w moim życiu , urodziliśmy się nawet razem. Jednak gdy stąd wyjechałam straciliśmy kontakt. Zrobiłam studia i pozałam Gabirele. Wydawała się fajna , dzięki niej zakochałam się w Fabianie. Był to syn właściciela baru miał marzenia i ambicje. Byliśmy ze sobą trzy lata i zdradził mnie z Gabi. No i poznałam ciebie , wpadłam po samochód no i dziś wyszłam.
- Miałaś ciekawe życie nie to co ja..
- No teraz twoja kolej .
- Jestem Anna Lopez. Matka Francuzka ojciec Hiszpan. Do dziewiątego roku życia miałam dobre życie ale gdy rodzice pojechali do babci to skończyło się. Zginęli w wypadku. Trafiłam do domu dziecka jak miałam 16 lat uciekłam . Wtedy poznałam mojego męża , Jana który jest Polakiem z Włoskimi korzeniami. Przyjechał tu w poszukiwaniu pracy , pomógł mi ułożyć życie na nowo . On miał wtedy osiemnaście lat. Dzięki niemu poznałam inne życie. Po trzech latach związku pobraliśmy się. Poszłam na studia i urodziłam nam synka Adama.
- To fascynująca opowieść .. wiesz powiem ci coś w sekrecie. 
- Tak ?
- Zawsze chciałam napisać książkę . Pamiętnik młodej kobiety, chciałabym opisać tam życie takiej osoby pomożesz mi ?
- No pewnie , dogadamy się co do tego masz tu mój numer a teraz przepraszam ale muszę iść do domu .
- Dobrze , do zobaczenia.
Gdy Anna wyszła Julie otworzyła butelkę wina . Po dziesięciu minutach rozległ się dźwięk dzwonka była przekonana że to Anna która coś zapomniała jednak pomyliła się.
- Damien , co ty tu robisz pamiętałeś gdzie mieszkam ?
- Przecież przebywałem tu chyba z 5 lat codziennie , zrobiłaś remont ?
- No tak , wejdź proszę i usiądź w salonie.
- Pięknie tu masz .
Julie przyniosła w kuchni lody .
- Pamiętasz jak jedliśmy tu lody ?
- Hahah , tak byliśmy cali w czekoladzie i dałeś mi tu pierścionek w bibuły .
- To było genialne.
                                                                   ***
- Ale dobre lody !
- Wystrzelę ci do buzi kawałek !
- Okej , ejj dostałam w czoło !
- Ups..
Dzieci zaczęły się bić i były całe w czekoladowych lodach.
- Mam coś dla ciebie , jesteś moją dziewczyną od dwóch miesięcy więc wyjdziesz za mnie ?
Damien wyciągnął pierścionek z bibuły z kieszeni spodni.
- Tak , ale śliczny pierścionek !
- Zrobiłem go dla ciebie w przedszkolu .
- No to ja zrobię obrączki i jutro weźmiemy ślub.
- Dobrze.

________________________________________________________________________________
Hiszpania mistrzem Europy jaram się *.*