poniedziałek, 17 września 2012

Rozdział 13

Czerwiec , kilka dni przed ślubem .
Julie , umówiła fryzjera , kosmetyczkę oraz siedziała pod telefonem aby przyjąć ostanie potwierdzenia od gości. Nerwy były coraz większe , ale próbowała się tym zbytnio nie przejmować. W końcu nadszedł ten dzień , załatwiła wszystko co było związane z nią i pojechała w to miejsce. Pod drzewem była malutka biała altanka ozdobiona czerwonymi różami. Krzesła były ubrane w białe pokrowce.
- To jest takie pięknie ! – zwróciła się do stojącej obok Anny.
Ściskała coraz bardziej wózek , wpatrując się w drzewo. Nawet nie usłyszała jak jej synek zaczyna płakać , na szczęście Anna zmieniła mu pieluchę. Nie tylko Julie nie wiedziała co się wokół niej dzieje , Damien też był cały w nerwach chciał żeby wszystko było perfekcyjnie. Chodził tam i sporwotem , nikt nie był go w stanie uspokoić. W końcu gdy wybiła godzina 15.00 , oblała go fala emocji i go uspokoiła. Stanął pod altanką i obserwował jak jego przyszła żona robi kroki i jest coraz bliżej. W końcu stanęła , popatrzyła w jego oczy i wogule nie słuchąc co mówi kapłan gapili się na siebie. Potem w końcu się pocałowali i nałożyli obrączki. Potem udali się pod wielki namiot pod którym było pełno stolików oraz orkiestra. Goście zjedli obiad ,no i oczywiście zaczęli tańczyć. Jednak Julie i Damien wymknęli się na chwile i o dziwo nikt tego nie zauważył. Udali się kilka metrów dalej od drzewa na którym kiedyś napisali swoje inicjały. Było tam jezioro w którym się kąpali jako małe dzieci czy nastolatki. Na trawie był położony granatowy koc na którym usiedli i przed chwilę wpatrywali się przed chwilę w taflę wody.
- Pamiętasz jak tu kąpaliśmy się ?
- Jak bym mogła zapomnieć , wrzuciłeś mnie !
Trzymali się za ręce , coraz bardziej je ściskali i wpatrywali się w jezioro.
-Chodź , coś innego ci pokaże.
Poszli dalej , tam był mały domek . Drewniany , kolorowy .
- O mój Boże ! On dalej tu stoi ?!
- Tak , nie dawno go odnowili . Wejdź do środka.
Weszła , była zaskoczona. Brązowe ściany , białe łóżko na środku i komoda z lampką.
- Jezusie , tak tu nie  było kiedyś !
- Ale teraz jest ..
Chwycił ją od tyłu w biodrach , odwróciła się ściągnęła jego marynarkę a od powoli rozsuwał zamek. Po chwili wylądowali w łóżku , przespali się ze sobą w dniu swojego ślubu  tam gdzie kiedyś razem budowali domki z klocków pośród grabi , łopat. Potem uciekali przed właścielem a gdy byli nastolatkami ich rodzice wykupili ten domek i wstawili tam stół przy którym bawili się z dziećmi sąsiadów. Teraz leżeli na nowym łóżku , jednak czas było wracać do gości. Szli zadowoleni , szczęśliwi jak nigdy .

Cztery lata później.
Julie siedziała w bikini przed basenem na leżaku czytając książkę , zerkając jak Damien bawi się w basenie z Simonem i Olivią. Rzuciła pismo za siebie i rozłożyła się zamykając oczy. Szczęście rozpierało ją od środka ! Postanowiła że dołączy do męża i dzieci który pływają i opalają się w słońcu które w Betisie dziś wyjątkowo świeci. Wtedy to Damien opuścił basen pod pretekstem pójścia do toalety. Stojąc w oknie , patrzył na swoją rodzinę .
- Dziękuję za to że ich mam ! – powiedział w duchu.
Poczekał chwilę i wrócił do swojej rodziny aby cieszyć się słonecznym dniem.

_______________________________________________________________________________
Już skończyłam bloga :D Dziękuję za 600 odwiedzin i za słowa pochwały dla bloga :) Dziękuję 
też Gabrysi która mnie motywowała kiedy mówiłam że nie wiem co napisać i ogólnie wszystkim
za wsparcie ;* Nie bawem zaczynam nowego bloga , mam nadzieje że będziecie chcieli czytać :)

sobota, 8 września 2012

Rozdział 13

Maj , miesiąc narodzin Simona.
Julie robiła ostanie poprawki w pokoju małego. Pokój był biało czerwony bo tak chciał Damien. Oczywiście musiała podlecieć do lodówki , jej zachcianki były coraz większe. Nie zdążyła nawet zrobić gryza gdy poczuła ból.
- Mały , to nie dziś . Dopiero za tydzień powinneś .
Ból był coraz większy , coraz większy pot lał się po jej ciele.  
- DAMIEN !
- Tak , czyli to będzie gotowe ? Dobrze do widzenia. Tak , kochanie ?
- Yyy rodzę ?
- Jak to ?! O matko ! Gdzie ta torba ?
- Tam , pod ał.
- O mam , dobra chodź .
Zniósł ją po schodach i nie przestrzegając znaków z limitami prędkości dojechali najszybciej jak było to możliwe do szpitala. Została natychmiast przeniesiona na porodówkę a Damien siedział przed drzwiami stukając dłoniami o uda . W końcu z Sali wyszedł lekarz , stanął przed nim .
- I co , po wszystkim ?
- Tak , ma pan syna gratuluję.
- O mój Boże to cudownie ! Mogę ich zobaczyć ?
- Tak , sala numer 7.
Pobiegł jak najszybciej mógł , otworzył drzwi. Julie trzymała małego Simona na rękach .
- Kochanie , jak się czujesz?
- Dobrze , zobacz jaki jest śliczny.
Damien popatrzył na swojego synka. Miał śliczne niebieskie oczka . Oczywiście piłkarz był już taki wrażliwy że musiał się na jego widok popłakać a Julie zaczęła się śmiać ze swojego narzeczonego.
- Co się głupku śmiejesz ?
- No bo jesteś taki słodki jak się tak rozczulasz wiesz ?
- Dawaj buziaka .
Pocałowali się i Damien wziął małego na ręce. Chwycił nawet jego palec tą malutką rączką. Potem został zabrany na badania. Blondyn usiał obok swojej narzeczonej i chwycił ją za ręke.
- Wiesz że bardzo cię kocham .
Pocałował ją w dłoń po czym mocno ścisnął.
- Ja ciebie też ..
- Więc żeby ci pokazać jak bardzo cię kocham weźmiemy ślub pod drzewem gdzie pocałowaliśmy się jak małe dzieci.
- O mój Boże .. jesteś cudowny !
- Hahah , no wiem .
Pokazał jej język i pocałował znowu.
- Dzięki tobie czuje się taka szczęśliwa ! Jak wyjdę ze szpitala idę po sukienkę .
- Dla mnie możesz w tej piżamie iść .
- No śmieszne bardzo !
- No oj tam , wiesz że zawsze się z tobą droczę . Kup sobie sukienkę jaką tylko będziesz chciała.

Kilka dni później .
Julie wyszła ze szpitala , czuła się dobrze powoli wracała do pracy. Mały trochę jej przeszkadzał ale dało się wytrzymać. Oczywiście tak jak obiecała na zakupy ! Zadzwoniła do Anny i poszły razem . Przyjaciółka też pchała wózek ze swoją córeczką . Kobiety żartowały i śmiały aż doszły do jednego ze sklepów . Julie zobaczyła tam białą sukienkę przed kolano. Góra była ozdobiona gorsetem z pionowymi zakładkami. Talia została podkreślona paskiem a na dole coś takiego jak spódnica. Spód był jasny błyszczący a góra rozkołysana ozdobnie upięta. Wpatrywała się w nią kilka minut.
- Ej żyjesz ?!
- Anna ona jest boska muszę ją mieć , no popatrz.
- No ładna , nawet bardzo. Chodź przymierzysz.
Weszły do sklepu , Julie miała szczęście zostały dwa ostanie rozmiary i akurat jej. I do tego była przeceniona. Kobieta poszła do przymierzalni ubrała się i wyszła.
- Ale ślicznie w niej wyglądasz !
- Dokładnie , do pani figury pasuje idealnie . Do niej możemy zaproponować takie buty i to bolerko będzie pani wyglądała prześlicznie.
- W takim razie biorę wszystko !
- Dobrze , to proszę za chwile podejść do kasy a tak między nami za bolerko pani płacić nie musi.
- Ale jak kto ?
- Na koszt firmy , naprawdę.
Julie była zaskoczona i rozebrała się z sukienki poczym zapłaciła za nią i buty. Potem pomogła wybrać Annie sukienkę dla niej i rozstały się. Julie była podekscytowana ślubem , tym że to właśnie ON stanie się jej mężem . Właśnie ON ten którego kochała od zawsze mimo iż nie był blisko niej , zawsze ale to zawsze darzyła go uczuciem i od zawsze chciała go odnaleźć. Ten czas to najszczęśliwy czas w jej życiu.

_________________________________________________________________________________
To jeden z ostaniach rozdziałów , dziękuję wam za to że czytacie :* 

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 12

Kilka miesięcy później.
Julie była już w 6 miesiącu ciąży , okazało się że spodziewa się chłopczyka.  Damien był zawiedziony .. myślał że to będzie dziewczynka .
- Ej kochanie czemu się smucisz ? Może tak jak ty będzie piłkarzem.
- A jak nie ? Może będzie tak jak Frank pisał ..
- Przecież to ty będziesz jego tatą , kochanie ważne żeby był zdrowy.
- Masz rację , jak damy mu na imię ?
- A jakie tobie się podoba ?
- Mi hmm .. może Simon ?
- Miałam zaproponować to samo , mój tata miał tak na imię .
- Wiem , to był dobry człowiek szkoda że taki naiwny. Co się stało , boli się brzuch ?
- Nie , tylko mały kopie . Dotknij.
Damien objął Julie od tyłu i dotykał jej brzucha. Poczuł delikatne kopnięcia , tak bardzo się wzruszył że aż się popłakał. Kochał to dziecko , mimo iż wiedział że nie jest jego . Wbił brodę w ramię swojej dziewczyny i pocałował ją w szyję.
- Kocham cię . – wyszeptał jej do ucha.
- Ja ciebie też .. zawsze cię kochałam.
Odwróciła się i pocałowała go najmocniej jak umiała. Gdy oderwała się powiedziała :
- Zawsze kiedy dotykam ciebie , całuję cię czuje że kocham cię coraz bardziej ! Chcę abyś w dokumentach figurował jako ojciec Simona.
- Nawet nie wiesz jak bardzo tego chcę !
- No więc dobrze za trzy miesiące wpiszemy się do dokumentów.
- A ty zmienisz nazwisko mam nadzieje ..
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
Uklęknął przed nią i wyciągnął małe pudełko w kształcie serca . Otworzył je po czym powiedział :
- Zostaniesz moją żoną kochanie ?
Julie popłakała się ze szczęścia. Nie była w stanie nic odpowiedzieć i tylko pokiwała głową tak. Damien wstał nałożył na palec pierścionek i mocno pocałował.
- Będziesz miała ślub jak z bajki obiecuję.
- Nie muszę mieć ślubu z bajki ważne żebyś ty stał obok mnie i trzymał mnie za rękę.
- Mam nawet pomysł gdzie to zrobimy !
- Gdzie ?
- To będzie niespodzianka , kiedy ci pasuje data ?
- No może po narodzinach naszego małego , termin mam na 15 maja.
- To w takim razie , pobierzemy się 10 czerwca !
- Ochh , wspaniale.
- Nie płacz już , proszę .
- Okej ale pod jednym warunkiem !
- Jakim ?
- Słoik ogórków kiszonych i bita śmietana , proszę.
- Dobra , lecę do sklepu.

Kilka minut później .
Damien wrócił ze sklepu , drzwi były otwarte . Słychać było tylko krzyk :
- Zostaw mnie !
- Puszczę pod warunkiem że w papierach będę ojcem !
- Chyba kpisz , nigdy cię nie wpisze !
Przycisnął ją do szafki , chwycił za szyję i zaczął ściskać.
- Zrobisz to suko , zrobisz !
Czuła że brak jej powietrza , próbowała go odepchnąć jednak wpadł Damien i pociągnął go tyłu. Uderzył go z pięści w nos z którego poleciała krew. 
- Dobra , niech będzie ! Ale pożałujecie tego oboje !
Wyszedł , Julie leżała na podłodze. Trzymała się za brzuch jedną ręka a drugą głaskała się po szyi. Damien pomógł jej wstać , przytulił ją do siebie i szepnął :
- Jest dobrze ?
- Tak , dziękuję że przyszedłeś !
- Ja też się cieszę , nie mógłbym cię stracić . Was stracić.


                                                                            ***
- Tato gdzie jesteś ?
- Tutaj kruszyno !
- Wiesz co mi się dziś a kto to ?
- To moja nowa narzeczona , Emma .
- Dzień dobry , Julie.
- Witam panią , śliczna bluzka.
I tak właśnie zaczęła się ta przyjaźń pomiędzy Julie a jej macochą. 

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 11

Julie wstała i poszła do kuchni. Tam Damien zajadał kanapki.
- Smacznego !
- Och , dziękuję. Może tobie też zrobić na co masz ochotę ?
- Ja zjem sobie płatki.
Uśmiechnęła się do blondyna i wyciągnęła płatki . Nasypała do miski , nalała mleka i usiadła z piłkarzem przy stole.
- Co taka smutna ?
- Nie wydaje ci się ..
- Znam cię zbyt długo , gadaj mi tu .
- No martwi mnie moja matka.
- Pewnie kolejny mąż ją zostawił.
- Nie tu chodzi o coś innego , pewnie zaciągnęła długi.
- No ma do tego tendencję , ale chyba nie będziesz tego wyjaśniać ?
- Nie mam zamiaru , odeszłam od niej kilka lat temu. Nie zadzwoniła do mnie , nie zatrzymywała a to że tata sypiał z innymi kobietami też miała gdzieś.
- Rozdzieliła nas ..
- To jest to czego nigdy jej nie wybaczę .
Popatrzyli na siebie ostatni raz i zjedli śniadanie w ciszy. Potem Damien pobiegł na trening a Julie zabrała się do pisania artykułu. Skończyła wcześniej więc zadzwoniła nie do kogo innego jak do Anny.
Usiadły przy salaterkach pełnych truskawek i bitej śmietany i Anna zaczęła temat Damiena.
- No to jak tam twój chłopak ?
- Anna , przecież wiesz że go już z nami nie ma.
- Nie chodzi mi o Franka.
- A o kogo ?
- O Damiena , nie udawaj głupka !
- Anna , przecież my się przyjaźnimy.
- Nie mów mi że stare uczucie nie odżyło . Przecież dzięki niemu żyjesz normalnie , widać że go kochasz.
- Co cię ugryzło i skąd ci to do głowy przyszło ?!
- Julie ..
- No masz trochę racji ..
- Wiedziałam , hahahah !
W tym samym czasie Damien kończył trening. Długo spacerował i myślał o wszystkim. W końcu podjął decyzję że wyzna dziś Julie wszystko co do niej czuje. Poszedł do kwiaciarni i wybrał róże i kazał pomieszać kilka kolorów. W drodze do domu myślał jak ma jej to powiedzieć. Schował kwiaty za plecy i wszedł do mieszkania. Julie dopiero co pożegnała się z Anną. Teraz była zajęta otwieraniem ogórków kiszonych i nawet nie zauważyła że Damien wszedł. Piłkarz ukrył się pod płaszczami i zaczekał aż Julie wyjdzie. Poczekał , i wszedł za nią do salonu zakrywając jej oczy ręką.
- Hej , co ty robisz ? Hahahah .
- Pamiętasz jak ci tak zrobiłem ?
- Jak mogłabym zapomnieć , najlepszy moment w moim życiu. Jeszcze na długo jak wyjechałam.
Kobieta odwróciła się twarzą do Damiena , który wyciągnął kwiaty za pleców.
- Są przepiękne !
- Piękne kwiaty dla pięknej dziewczyny.
Dziennikarka popatrzyła na piłkarza i podeszła do niego oplątując ręce wokół szyi. On umieścił jej dłonie na biodrach i popatrzył w jej oczy. Po chwili dotknęli się nosami i dotknęli się ustami. Gdy oderwali się od siebie Damien wykrztusił z siebie słowa :
- Kocham cię , jesteś byłaś i będziesz moim marzeniem .
- Ja ciebie też , bardzo .
Znowu zaczęli się całować , gdy przestali Julie przytuliła się do Damiena mocno . Za nim zobaczyła ducha swojego zmarłego chłopaka. Coraz bardziej ściskała Damiena , duch podszedł i pocałował ją w policzek. Zniknął.
- Tak bardzo mnie kochasz że mnie udusisz .
- Przepraszam , ale tak się cieszę że będziesz mój !

                                                                                ***
- Jeszcze troche , jeszcze chwile.
- No Damien , odsłoń mi oczy !
- Okej , proszę.
Dziewczyna ujrzała duży bukiet kwiatów i czekoladki.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin !
- Ochh , dziękuję . Jesteś wspaniały !

________________________________________________________________________________
Już po woli zbliża się koniec bloga : ) 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 10

2 miesiące później .
Julie i Damien byli ze sobą coraz bliżej. Dziś razem mieli na usg , piłkarz był podekscytowany ponieważ pokochał nienarodzone dziecko jak swoje. Gdy piłkarz wrócił z treningu Julie czekała na niego w salonie .
- W końcu jesteś ! Już myślałam że nie przyjedziesz.
- Jak bym mógł , przecież czekałem na to .
- A więc chodźmy .
Rzuciła w stronę francuza uśmiech , chwyciła torebkę i wyszli . Po pół godziny byli już pod przychodnią . Weszli do środka i podeszli pod gabinet lekarza dziennikarki.  Po chwili ginekolog zaprosił ich do środka. Julie położyła się na łóżku , po chwili lekarz nałożył jej żel . Zaczął usg i pokazał gdzie są nóżki a gdzie serduszko. Damien patrzył w monitor i popłakał się . Jeszcze chwile tam posiedzieli i wyszli. Poszli na miasto , Julie miała ochotę na lody więc udali się do kawiarni. Oboje dobrze się bawili dopóki do kawiarni nie weszła Paulina. Julie wpatrywała się w nią i jej partnera a po chwili powiedziała :
- Znam go .. to jest brat Franka , John .
- On ?! – zapytał , wskazując na niego.
- Tak , rozmawialiśmy po pogrzebie .
- Czego chciał ?
- Chciał żeby się z nim skontaktować jak urodzi się dziecko .
Damien nic nie odpowiedział , siedzieli w milczeniu po chwili podeszła do nich była dziewczyna piłkarza.
- No witaj , kochanie .
Francuz gapił się w salaterkę lodów i mieszał ich resztki.
- Mówię co ciebie ! Co udajesz że mnie nie znasz ?!
- Ty też udawałaś że mnie nie zdradzasz ! I twój kochanek nie ma na imię Pierre tylko John !
- Skąd o tym wiesz ?! – krzyknęła , bijąc dłońmi o stolik.
- Moja Julie , go zna . To brat jej zmarłego chłopaka. Zdziwiona ?
Odeszła ze spuszczoną głową , usiadła i popatrzyła ostani raz. Julie zobaczyła że jej przyjaciel stał się przygnębiony , chwyciła go za rękę i wyszeptała :
- Chodź stąd.
Wyszli dalej trzymając się za ręce. Doszli do mieszkania , usidli na tarasie. Patrzyli na ulice , ludzi przechodzących obok . Nagle jednak zabrzmiał dzwonek do drzwi , które kobieta poszła otworzyć.
- Tak słucham ?
- Czy tu mieszka pani Julie Michel ?
- Tak , to ja a o co chodzi ?
- Dzień dobry , nazywam się Clara Vigier . Jestem nową redaktorką gazety w której pani pracuje. Chciałabym panią poinformować że może pracować pani na tych warunkach na jakich teraz , pisze pani genialne artykuły ! Po urodzeniu dziecka , też może pani pracować w domu.
- Jestem mile zaskoczona , może pani wejdzie ?
- Nie , dziękuje musze lecieć . Do widzenia .
Uśmiechnęła się do niej i odeszła a Julie wróciła do Damiena.
- Kto to ?
- Moja nowa szefowa , fajna babka . Mogę sobie pracować w domu .
- To genialnie , cieszę się .
Popatrzyli sobie w oczy , Julie przybliżyła się i oparła głowę o jego ramię :
- Jak dobrze że cię mam kochany..
Przycisnął ją do siebie mocno i nic nie mówił . Stali tak z kilka minut gdy nagle znowu zadzwonił dzwonek , w nich Damien zobaczył mamę Julie – Oliwię.
- Perquis ?! A co ty tu robisz ?! – zapytała z bul wersem.
- Yyyy… mieszkam ?
- Wynoś się stąd !
- To jest moje mieszkanie ! To ty stąd idź !
- Co to za krzyki ? MAMA ?!
- Witaj córeczko .
- Cześć , skąd ty tu ?
- Z marsa , nawet tam z nią nie wytrzymali .
- Bardzo śmieszne ależ ty nie dojrzały !
Damien popatrzył na Julie która tylko się uśmiechała.
- Jestem bo dowiedziałam się że jesteś w ciąży.
- Skąd ?
- Nie ważne ..
- SKĄD ?
- Powiedział mi kolega  z pracy , twój syn z tobą pracuje..
- I teraz się zjawiłaś ? Po tylu latach ?!
- Tak , chcę poznać mojego wnuka lub wnuczkę.
- Się obudziła , śpiąca królewna . – burknął Perquis pod nosem.
Oliwia popatrzyła na niego gniewnym wzrokiem a po chwili powiedziała :
- Mam nadzieje że to nie jego dziecko !
- Jego .
- Co , jaja sobie ze mnie robisz ?!
- Jego , i wychowamy je a teraz wynocha !
Wyszła bez słowa a dziewczyna usiadła na kanapie.
- Nie przejmuj się nią .
Przytulił ją do siebie a ona zaczęła płakać.
- Pojawia się po tylu latach , czego ona ode mnie chce. Nie chce jej widzieć , przez nią cię straciłam.
- Nie płacz , pomyśl o dziecku.



                                                                                    ***
- Co się z tobą dzieje, chodzisz jakaś rozkojarzona !
- Tęsknie za nim mamo .
- Znajdziesz lepszego , on to jest dziecko i tyle .
- Nie mów tak !
- Koniec tematu , nie chce o nim słyszeć.
- A mnie nie zobaczysz , wyprowadzam się do Sochaux od jutra mnie tu nie ma.
Wyszła z kuchni i poszła do pokoju spakować ostanie rzeczy.

_______________________________________________________________________________
Rozdział dla Karoliny <3 . 

niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział 9

Ręka Julie zadrżała , po chwili jej telefon wylądował na ziemi , twarzy pojawiły się łzy. Osunęła się na ziemie , ugięła nogi w nich schowała twarzy . Damien podszedł do niej chwycił za dłonie które opletła wokoło nóg i zapytał :
- Co się stało ?
- Fra .. Frank on nie żyje .. zginął w wypadku !
Mina piłkarza zrzedła , okrył usta dłoniami po czym za usiadł obok dziewczyny. Objął ją ramieniem a ona położyła głowę na jego ramieniu. Po chwili wybuchła płaczem , twarz ukryła przy piersi mężczyzny mącząc mu przy tym koszulkę. Cały czas szeptała pytanie dlaczego teraz ale piłkarz milczał, Julie odczytywała to jako odpowiedź nie wiem . Po chwili wstała , otarła łzy i pobiegła do łazienki doprowadzić się do porządku. Gdy wróciła Damiena już nie było , na stole pozostawił kartkę :
Musiałem zmykać dziś mam trening , zadzwonię .
Julie nie tracąc czasu chwyciła za telefon i zadzwoniła do swojej przyjaciółki Anny z którą nie widziała się bardzo bardzo dawno. Anna pojawiła się u niej za dziesięć minut.
- Witaj kochana , jak się czujesz ?
- Jeszcze nie mogę uwierzyć .. ale jest lepiej . Zimny prysznic bardzo mi się przydał.
- A co zamierzasz dalej ?
- Rodzice Franka mają wszystko załatwić , tak żebym ja mogła się zająć sobą i dzieckiem.
- Ale chyba nie jesteś sama ?
- Nie  , Damien jest przy mnie..
- Mmm… Damien ..
- Anna ! Przestań to tylko przyjaciel ..
- A wcześniej też tak było ?
- Tak .. chociaż my kochaliśmy się i chcieliśmy być razem ale nasi rodzice twierdzili że nie jesteśmy dla siebie , strasznie cierpieliśmy ale czas zaleczył rany.
- No wiesz może los wam dał drugą szansę .
- Sama nie wiem .. może zmieńmy temat idziemy na zakupy ?
- Dobrze , wybierzemy coś dla naszych mały pociech .
Kobiety pojechały do centrum handlowego i chodziły chyba z 3 godziny . Potem postanowiły się rozstać. Julie szła parkiem , oddychała Świerzym powietrzem . Po godzinie wróciła do domu , na schodach siedział Perquis , pisząc sms.
- Cześć ..
- O hej , właśnie do ciebie pisałem .
- Długo czekasz ?
- Nie , tylko godzinę.
- Wejdź , może się napijesz czegoś ?
- Nie dziękuję .. chciałbym z tobą pogadać o czymś .
- Tak ?
- Trochę to nie zręczne ale czy mógłbym z tobą zamieszkać ?
- Chciałam zaproponować ci to samo ..
Nagle telefon Julie wydał dźwięk . To była matka Franka. Poinformowała ją że jego pogrzeb odbędzie się za dwa dni. Po tej rozmowie Julie nie mogła wydusić z siebie słowa bez sensu gapiła się na ich wspólne zdjęcie powieszone na lodówce. Po pół godziny wyszeptała :
- Damien , możemy mieszkać u ciebie ? Tu za dużo rzeczy kojarzy mi się z nim..
- Dobrze , będzie tak jak sobie życzysz.
Julie wyciągała pudełka oraz walizki i razem z Damienem zaczęli pakować jej rzeczy.
Dwa dni później .
Julie , zakładała na siebie czarny żakiet , ostatni raz poprawiła włosy . Po chwili chwyciła do ręki czarne baleriny , które ubrała na stopy. Chwyciła torebkę i udała się do kościoła , który był zapełniony ludźmi. W dwóch pierwszych ławkach siedziała rodzina , Julie zajęła miejsce obok jego byłej żony która gdy ją zobaczyła zmierzyła ją wzrokiem nienawiści. Jednak kobieta nie zwracała na to uwagi popatrzyła na trumnę i jej oczy momentalnie napełniły łzy. Po półtorej godziny Julie stała już po grobem swojego ukochanego. Stała w milczeniu delikatnie łkając . Nagle poczuła czyjąś rękę na ramieniu , odwróciła się i ujrzała obcego mężczyznę.
- Kim pan jest ?!
- Jestem bratem Franka , John Blanc .
- Frank nic nigdy o panu nie wspominał.
- Może dlatego że rzadko się widywaliśmy , ale mieliśmy kontakt. Powiedział mi o pani i o tym że spodziewa się pani jego dziecka.
- Tak , już za osiem miesięcy.
- Gratuluje , opowiadał mi o pani bardzo dużo . Pamiętam jak mówił że jest pani wybitną dziennikarką oraz wspaniałą kobietą . Był w pani szalenie zakochany.
- Też go kochałam ..
-Przepraszam ale muszę lecieć , jeśli urodzi się mój bratanek proszę o kontakt.
- Dobrze.
Julie chwyciła wizytówkę i wróciła do domu , Damien właśnie przebierał się z garnituru.
- Ty tak wcześnie ?
- No tak , jechałem samochodem .
- O ty leniu !
- Jaa leniem ? Zobaczymy !
Damien zbliżył się do Julie i zaczął ją łaskotać po całym ciele .
- HAHAHAHAH , przestań !
- Nie , oszalałaś ?!
- No proszę , Damien !
- Dobraa.
- To ja idę robić nam coś do jedzenia , przyjdź za dziesięć minut.
Julie wyciągnęła z lodówki lody i pokroiła je . Do tego dodała banany , melony oraz arbuza. Wszystko polała bitą śmietaną. Damien chcąc zrobić jej psikusa , zaszedł ją od tyłu i chwycił w biodrach.
Ona w zamian ozdobiła jego twarz bitą śmietaną .
- Ale sexi wyglądasz , kochany .
Damien wyrwał kobiecie śmietanę i zastawił jej trochę na nosie.
- Ty też , i to bardzo.
- Ale dobre lody ..
- Hahahahah , jak zwykle musiałeś się pobrudzić !
- No nie moja wina , noo.
- Chodź , umyję cię trochę.
Chwyciła wilgotną szmatkę i zaczęła obmywać jego twarz z czekoladowych lodów. Piłkarz gapił się na nią jak w jakimś obrazek , i po chwili chwycił jej dłoń i zostawił na niej pocałunek.

                                                                              ***
- Julie , list do ciebie !
- O , pewnie od Damiena.
Usiadła na krześle i zaczęła go czytać , po 2 minutach przytuliła go do siebie a z jej oczu wypłynęły łzy.
- Przeczytałaś ? To dawaj , idzie do wyrzucenia.
Drącą ręka oddała list matce która go podarła i wyrzuciła.
- Co tam napisał ?
- To co zawsze mamo , że mnie kocha i tęskni czemu nie mogę mu odpisać ?
- Bo nie i koniec !


_______________________________________________________________________________
Rozdział z dedykacją dla mojego kochanego kolegi Adriana <3 ! 

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 8

Kilka tygodni później .
Frank wykładał ostatnią rzecz do walizki , Julie patrzyła na niego trzymając się na brzuch. W pewnym momencie odwróciła się do okna . Położyła dłonie na parapecie i wpatrywała się krajobraz na zewnątrz. Po jej delikatnej twarzy poleciały łzy które zaczęła ocierać. Nagle poczuła jak ktoś łapie ją od tyłu i mocno do siebie przytula. Po chwili na szyi zostawia pocałunek.
- Będę cholernie za Toba tęsknił , za tobą i naszym skarbem !
- Kocham cię ..
- Ja ciebie też .
Mężczyzna odwrócił Julie i mocno ją pocałował .
- Musimy już jechać , inaczej się spóźnisz.
- Tak racja , chodźmy.
Para wyszła z mieszkania , i po chwili ruszyli. Lotnisko było przepełnione , Frank powoli szykował się do wejścia gdy poczuł że ktoś łapie go za rękę. Julie stała zapłakana i ściskała jego rękę. 30-latek przytulił ją do siebie a potem pocałował. Spojrzeli na siebie ostatni raz i tak się pożegnali. Julie usiadła i ukryła twarz w dłoniach , nie miała pojęcia co się z nią dzieje . Nigdy tak nie miała. Zadzwoniła do Damiena ponieważ nie była w stanie sama dojechać do domu. Damien zakochany w swojej przyjaciółce zaopiekował się nią . Rozmawiali bardzo długo przy kubku herbaty. Wspominali stare czasy , jak byli dziećmi . Kiedy wszystko było bardzo proste . Damien zbierał się do wyjścia kiedy Julie chwyciła go za dłoń :
- Gdzie ty idziesz?
- Noo do domu a coś się stało ? Źle się czujesz?
- Nie , czuję się okej ale chcę abyś został z nami .
- Skoro tak chcesz , to dobrze zostanę.
- W moim łóżku jest jeszcze wolne miejsce , więc zapraszam.
- Mam spać z tobą ?!
- Przecież Franka tu nie ma a ja będę się czuła jakby on tu był , a poza tym nie pozwolę ci spać na kanapie !
Damien nie długo się zastanawiał , uległ urokowi swojej przyjaciółki . Rozebrał się do samych bokserek i położył obok niej. Po chwili Julie umieściła na jego klatce piersiowej głowę którą Damien objął i zaczął głaskać jej włosy.
- Pamiętasz jak tak leżeliśmy przed moją przeprowadzką ?Nie daleko wierzy Eiffla , wtedy był nasz ostatni dzień razem , następnego dnia mieliśmy wrócić i ja miałam wyjechać z rodzicami…
- Pamiętam ten dzień doskonały , byłem wtedy taki szczęśliwy. Przyciskałem cię do siebie mocno a z oczu leciały mi łzy , miałem tą świadomość że już nigdy mogę cię nie zobaczyć ..
- Ja też wtedy płakałam , a jeszcze bardziej wtedy gdy powiedziałeś że mnie kochasz .. że będziesz cholernie tęsknił i nigdy o mnie nie zapomnisz tak było naprawdę Damien  czy tylko twoje puste obietnice ?
- Nie było takiego dnia żebym nie kładąc się do łóżka nie myślał o tobie , nawet gdy byłem z Pauliną .. a gdy wpadłaś pod mój samochód ucieszyłem się że w końcu cię znalazłem. Pisałem do ciebie listy ale ty nie odpisywałaś . Raz dostałem odpowiedź od twojej matki : ODCZEP SIĘ OD NIEJ , ONA MA NOWE ŻYCIE ! Nie wiedziałem co wtedy myśleć.
- Ona napisała to wtedy bo poznałam jakiegoś kolesia , był to przelotny flirt ale ona go polubiła a listy od ciebie pozwoliła tylko przeczytać a potem paliła tłumacząc że wcale nie jesteś mi potrzebny ..
- A nie byłem  ?
- Byłeś , i to bardzo . Ja też cię kochałam i nigdy nie przestałam też o tobie myślałam i teraz jak jesteś jestem bardzo szczęśliwa , mogę z tobą wszystkim porozmawiać ..
- Dlaczego to ukartowałaś ?
- Chciałam się poczuć jak wtedy , być tak szczęśliwa ponad niebo .
- Teraz nie jesteś ?
- Jestem ale tylko gdy ty jesteś , przy Franku tak się nie czuję .. kocham go ale nigdy nie będę się czuła jak z tobą Damien .. nigdy.
Damien pocałował Julie w czoło a ona po chwili powiedziała :
-Nie puszczaj mnie , trzymaj w objęciach całą noc proszę.
- Będę obiecuję ..
Przycisnął ją do siebie mocno i oboje zasnęli. Rano Damien obudził się a Julie tam nie było. Jak się okazała stała i piła herbatę.
- Witaj , jak się spało ? – zapytał wybijając ją z zmyślania.
- Cześć .. bardzo dobrze a tobie ?
- Też , mogę o coś zapytać ?
- Pewnie chcesz zapytać o wczoraj .. tak mówiłam to szczerze . Jestem z tobą szczęśliwa , bardzo .
Damien chciał wtedy powiedzieć Julie że ją kocha jednak uprzedził go telefon Julie.
- Halo ?
- Czy rozmawiam z panią Julie Michel ?
- Tak , a w czym mogę pomóc ?
- Chciałbym panią poinformować że pani partner Frank Blanc zginął w wypadku samochodowym jadąc taksówką .


____________________________________________________________________________________
Pozytywnie naładowana :)

piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 7

Damien tą noc spędził na odwoływaniu wszystkiego co było związane ze ślubem. Wypił chyba z dziesięć kaw . Zasnął dopiero około 3.00. Wstał o 12.00 w mieszkaniu krzątała się Julie , za ucha włożyła długopis i rzuciła o stół papierami.
- Coś się stało ? – zapytał piłkarz , przecierając oczy.
- O wstałeś , nie nic tylko poprawiam tekst coś mi tu nie pasuję.
- A o czym piszesz ?
- Piszę o tym że Girould przechodzi do Arsenalu .
- Pokaż ja przeczytam.
Chwycił do ręki kartki i zaczął czytać. Po chwili oderwał się od lektury i popatrzył na Julie dziwacznie.
- Noo i ?
- Jest super , nie wiem czemu coś ci tu nie pasuje.
- Naprawdę ?
- Tak , wiesz ja już spadam . Za godzinę na trening muszę się odświeżyć i wziąć rzeczy.
- Miłego treningu.
Damien wyszedł i powędrował do siebie. Widok który tam zastał wcale go nie zdziwił przecież wielmożna Paulinka nawet nie ruszyła swoich rzeczy. Piłkarz ukradkiem wyciągnął z szafy wszytkie jej walizki i poszedł  z nimi do salonu.
- Kochanie , jesteś.
- Tu są twoje walizki , wyraziłem się wczoraj jasno ! Jak wrócę z treningu ma cię tu nie być.
- Ale ja myślałam ..
- To źle myślałaś . – urwał krótko po czym chwycił ręcznik wpakował go do torby i wyszedł.
Trening przebiegł mu bardzo sprawnie , chciał się wyżyć i miał na to ogromną szansę. Gdy wrócił do domu miał nadzieje na to że w końcu odpocznie w spokoju ale mylił się. Wchodząc do mieszkania usłyszał dziwne odgłosy , dobiegały one z sypialni. Delikatnie stąpał po podłodze aż w końcu doszedł i zaskoczenia otworzył drzwi i wszedł do pokoju , zastał w nim swoją byłą narzeczoną w swoim kochankiem.
- Ty suko ! Nie dość że mnie zdradzałaś cały czas to jeszcze teraz robisz to w moim domu ! Wynocha ! Pakuj te swoje manele i idź do niego , rozumiesz ?!
- Damien uspokój się , wytłumaczę ci to.
- Nic mi nie będziesz tłumaczyć , pakuj się i wynoś ! Nie chce cię znać ! W moim życiu nie ma dla ciebie miejsca.
Zaczął wyrzucać z jej szafy wszystkie jej rzeczy , miał nawet ochotę wziąć i wyrzuć je przez okno ale do tego się nie posunął. Paulina stała obok i płakała , myśląc że na Damienie zrobi to jakieś wrażenie.
- Trochę ci pomogłem , królewno . Resztą zajmie się twój facet. – powiedział i szyderczo się uśmiechnął. Potem usiadł wygodnie na kanapie i oglądał telewizor. Nagle jego telefon wydał dźwięk .
- Proszę ?
- Damien, słuchaj dałbyś radę się spotkać ?
- Jasne , wpadaj do mnie adres znasz ?
- Tak , będę za 10 minut.
- Do zobaczenia.
Po chwili weszła do niego Paulina , popatrzył na nią z obrzydzeniem . Ona na stole położyła klucze i powiedziała drżącym głosem : Przepraszam  .. żegnaj. Po czym wyszła i z domu i mieszkania.
Zadowolony z siebie Perquis rozłożył się na kanapie i czekał na przybycie Franka.
Po kilku minutach pojawił się ze zgrzewką piwa.
- Cześć stary , coś się stało że chciałeś się spotkać ?
- Tak , dostałem fajną propozycję praktyki.
- To gratuluję ! Wspaniale.
- Tylko że jest to w Londynie i to przez cztery miesiące nie chce jej zostawiać.
- Możesz zabrać ją ze sobą .
- Nie będzie pewnie chciała ..
- Wiesz myślę że jeśli jej powiesz to ona zrozumie.. ona jest wspaniała.
Wtedy właśnie Damien zdał sobie sprawę z tego kogo kochał przez cały czas .. tą osobą była Julie. Ale przecież ona miała chłopaka .
- Masz rację , porozmawiam z nią i powinna zrozumieć.
- To co zostajesz jeszcze czy oglądamy coś ?
- Zostaję , dobra to możemy coś oglądnąć. A tak wogule to co z Pauliną ?
- No wróciłem a ona sobie tu była dałem jej jasno do zrozumienia żeby spadała ale ona nie no i dalej tu była wyobraź sobie wracam z treningu a ona tu z tym swoim kochasiem ..
- No i co zrobiłeś ?
- Nerwy mi już pękły całkiem , wziąłem zacząłem wywalać jej rzeczy no i dała za wygraną.
- Damien , przykro mi . Obiecasz mi coś ?
- No taa ale co ?
- Zaopiekuj się moją Julie i dzieckiem okej ?
- Dobrze , nawet nie musiałeś o to prosić ! To co oglądamy ?
- No pewnie.
Po dwóch godzinach oglądania Frank udał się do mieszkania swojej dziewczyny aby oznajmić jej nowinę .
- Cześć kotku . – powiedział całując ją w usta.
- No to jaka to sprawa o jakiej chciałeś mi powiedzieć ?
- Dostałem propozycję na praktyki w Londynie…
- To wspaniale !
- Mają trwać 4 miesiące ..
- Słuchaj kochanie , jeśli chcesz to jedź to dla ciebie szansa . Kocham cię i nie pozwolę żebyś coś takie zmarnował my sobie poradzimy .
- Damien zadeklarował że ci pomoże .
- No widzisz , jedź .
- Dobrze w takim razie jutro zadzwonię .
- Dobrze .
Julie pocałowała go w usta , był to długi i bardzo namiętny pocałunek. Para świetnie się bawiła cały wieczór.

                                                                                ***
- Julie , no pośpiesz się bo nigdy nie wyjedziemy !
- No dobra już dobra , tylko dam buziaka mamie.
- To czekam w samochodzie.
- Dobrze , kapitanie . Nie mogę się doczekać aż będziemy w Paryżu !


______________________________________________________________________________
<3 

niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 6

Julie leżała na kanapie , opuściła niedawno szpital. Frank nakazał jej odpoczywać w domu przynajmniej z dwa tygodnie , bał się o ich dziecko.
- Ale nudy . – powiedziała na głos kobieta , głaszcząc się po brzuchu.
Nagle usłyszała dzwonek w drzwiach zobaczyła Damiena który stał z jakimś pomarańczowym pudełkiem.
- Witaj Bella . – powiedział piłkarz i na policzku Julie zostawił usta.
- Wejdź proszę , a co to masz ?
- A no chciałem ci coś pokazać .
- No dobrze , no to pokaż.
Perquis otworzył pudełko i wyciągnął parę zdjęć. Julie drżącą ręką chwyciła je a po chwili się uśmiechnęła. Jednak z jej oczu polały się łzy .
- To my .. my kilka lat temu . Skąd to masz?
- Gdy rozstaliśmy się bo ty wyjechałaś wziąłem te zdjęcia ze sobą i nie dawno je znalazłam , ale to daje najlepsze wspomnienia.
Damie wyciągnął z kieszeni swoje ulubione zdjęcie i pokazał je Michel.
- Oj , pamiętam ! Taka byłam wtedy szczęśliwa..
- A teraz jesteś ?
Julie oparła głowę o ramię Damiena a po chwili wyszeptała mu do ucha :
- Jestem , dziękuję że wróciłeś ..
Damien czuł ja jej ciepłe powietrze z ust odbija się od jego ucha.
- Nie ma sprawy , przepraszam muszę iść.
Ucałował ją w głowę i wyszedł . 
Szedł ulicami rozglądał się dookoła , nagle jednej z kawiarni zobaczył swoją narzeczoną z jakimś mężczyznom który trzymał ją za rękę po czym po chwili pocałował w usta. Na twarzy blondyna pojawiły się łzy . Kobieta którą kochał nad życie , zdradzała go. Posłyszał rozmowę ale miał nadzieje że to jednak nie jest do końca prawda jednak pomylił się. Cały dzień był ja struty , na treningu nie mógł się skupić . W tym samym czasie Julie siedziała w Sali sądowej na pierwszej rozprawie rozwodowej swojego chłopaka. Nie mogła być obok niego ale siedziała bardzo blisko .
- Spokojnie proszę pana , dostanie pan rozwód mamy pełno dowodów. – powiedział adwokat do ucha Franka aby go uspokoić. Jednak mężczyzna trząsł się ze zdenerwowania. Po chwili do Sali wszedł sędzia i rozpoczął proces od przesłuchania Michaeli. Adwokat Franka wstał , zapiął guzik marynarki i podszedł do kobiety.
- Od kiedy jest pani w małżeństwie z moim klientem ?
- Od trzech lat.
- Ile razy w ciągu tego zdradziła go pani ?
- Ani razu.
- Dziękuję , chciałbym powołać na świadka pana Marcela Hugo.
Mężczyzna który siedział obok Julie wstał i podszedł do barierki.
- Kim jest dla pana pani Michael ?
- Byliśmy razem około roku , nie dawno się rozstaliśmy.
- Czyli był pan jej kochankiem ?
- Tak..
- Od kiedy nie jesteście parą ?
- Od roku , od kiedy Michaela powiedziała że urodziła moje dziecko wtedy to się skończyło.
- Czyli jest pan ojcem jej synka a nie mój klient ?
- Tak , powiedziała mi o tym i wtedy też odeszła. Powiedziała że jednak kocha męża a to co wcześniej obiecała czyli rozwód odeszło w cień.
- Dziękuję , nie mam więcej pytań.
Adwokat Franka odwrócił się w stronę jego żony i zapytał : Dalej pani twierdzi że nie miała pani kochanka ?
Ona tylko pokiwała głową.
- W takim razie pan Gaston Miller opowie nam coś więcej. To mój kolejny świadek wysoki sądzie.
- Dobrze , więc niech pan Miller zostanie przesłuchany.
Otyły mężczyzna wstał z ławki obok. Ledwo doturlikał się do barierki.
- Od kiedy pan zna tą panią ? – zapytał wskazując na nią palcem.
- Emm.. jakoś od sześciu miesięcy.
- Co pana z nią łączyło ?
- Była moją kochanką a potem mnie zostawiła jak wydoiła moja kasę.
- Dziękuję nie mam więcej pytań.
Adwokat usiadł z zadowoloną miną a sędzia zwrócił się do pomocnika żony Franka.
- Pan ma jakieś wnioski dowodowe ?
- Nie.
- Dobrze w takim razie sąd udaje się na narady.
Po trzydziestu minutach niecierpliwości w końcu zapadł wyrok : Rozwód z wyłącznej winy Michaeli.
Szczęśliwi wyszli z sądu , przed budynkiem zobaczyli Damiena siedzącego z twarzą w dłoniach.
- Damien ? – zapytali równocześnie.
- Czekałem na was , jak poszło ?
- Wygraliśmy , co się dzieje ?
- Zobaczyłem ją .. z nim . Całowali się , gdzie ja miałem oczy ?!
- O wilku mowa chyba tu idzie ..
- A ty co robisz ? Wybrałeś takie beznadziejne menu ! Myślisz że goście będą coś takiego jedli a wogule czemu tu siedzisz powinieneś w domu czekać na mnie !
- Będę spędzał swój czas jak będę chciał ! A ty leć do mamusi , pożal się jej mam cię gdzieś !
- Co chcesz przez to powiedzieć ? 
- Zrywam zaręczyny , wiem o wszystkim.
- O czym niby ?
- Że mnie zdradzasz ? Nie udawaj niewiniątka masz czas do jutra aby zabrać swoje rzeczy i się wyprowadzić. Nawet jeśli nie zostawisz kluczy , zmienię zamki !

                                                                         ***
- Mam ładniejszego tygryska od twojego ! – powiedziała dziewczynka wystawiając język .
- Niee ! mój jest najlepszy , i teraz się zakatuję arrr !
- AAAAAAAAA , mam łaskotki !

_________________________________________________________________________________
Udało mi się napisać : D Adam bracie tęsknie <3 

niedziela, 15 lipca 2012

Rozdział 5

Damien wrócił do domu w bólem głowy. Spędził w barze prawie całą noc w towarzystwie jakieś obcej kobiety która obudziła się na nim. Paulina oczywiście czekała na niego wściekła.
- Gdzie ty byłeś całą noc ?! Wiesz jak się o ciebie martwiłam ?
- Ojoj.. ty jak znikasz tak co chwile to ja nic nie mówię.
- Byłeś zamówić menu ?
- Kobieto mam być dziś na 15.00 a ty mi o 7.30 zawracasz tym głowę idź się lecz !
- Damien kochanie.. jesteśmy zaręczeni a za niecałe dwa miesiące staniemy się mężem i żoną musimy się kłócić ?
- Masz rację .. przepraszam .
Paulina i Damien przytuli się do siebie a po chwili ich usta spotkały się. Damien chciał rozwiązać swojej kobiecie szlafrok jednak ona chwyciła jego dłoń i wymówiła się twierdząc że się spieszy.
- Spieszy ? – pomyślał. Ciekawe gdzie.
Usiadł przed telewizorem i włączył jakiś kanał o zwierzętach.
- Kochanie wychodzę , idę na zakupy po suknię.
- Dobrze .. wybierz jakąś ładną.
Paulina na czole Damiena zostawiła pocałunek. Piłkarz ułożył się delikatnie na kanapie i popatrzył na półkę która stała w salonie. Zobaczył na niej pomarańczowe pudełko , postanowił że zobaczy co jest w środku. Stanął na krześle i otworzył je. Było wypełnione zdjęciami z jego dzieciństwa. Co ciekawe na ani jednym nie był sam tylko z Julie. Wspomnienia z dzieciństwa wzuruszły Damiena do samych łez. Na samym dnie zobaczył zdjęcie , mały chłopak leży na blondynce. Wyglądają jakby mieli się pocałować na odwrocie Damien zobaczył napis : Dla mojego najlepszego przyjaciela i przyszłego męża Julie Michel.
Damien oglądnął zdjęcie dokładnie , przycisnął je do piersi i położył się na kanapie poczym zasnął jak mały chłopczyk. Obudził go sms od Pauliny przypominający o tym że ma iść wybrać menu na wesele. Nie chętnie wstał , wziął szybki prysznic i pojechał do hotelu w którym miał świętować swój wielki dzień. Zamówił pierwsze lepsze dania które polecił mu szef kuchni. Wsiadł do samochodu i pojechał do klubu na trening. Był strasznie zmęczony.. pot lał się z niego jak nigdy. Po treningu Damien pojechał do domu i znowu wpadł pod prysznic. Po jego ciele spływała zimna woda i ochładzała go. Perquis wyszedł w ręczniku z łazienki i usłyszał z kuchni głos. Przystanął nie daleko pomieszczenia i podsłuchiwał rozmowę swojej narzeczonej z jej przyjaciółką :
- Masz piękna suknię .. będziesz pięknie wyglądała !
- Dziękuję , ale nie będę szczęśliwa.
- Dlaczego ? Damien to wspaniały koleś.
- Ale ja go nie kocham.. kocham Pierre .
- To dlaczego jesteś z Damienem ? Czemu go okłamujesz?
- On ma kasę a Pierre nie. Z nim mogę zdradzać piłkarzyka.
- Ty już to robisz , prawda ?
- Tak.. ale trudno mi się przyznać.
- Powinnaś być z Damienem szczera !
- Ale nie będę i koniec tematu.
Po tych słowach piłkarz reprezentacji Polski stał jak wryty , przez kilka chwil tak stał poczym poszedł , ubrał się i wyszedł z mieszkania. Szedł ze zdjęciem włożonym do kieszen iz tym które dziś znalazł , postanowił odwiedzić Julie . Zadzwonił dzwonkiem , drzwi otworzył mu Frank w samych bokserkach.
- W czym mogę panu pomóc ?
- Witam , ja szukam Julie .
- To moja dziewczyna a pan oprócz tego że jest pan jednym z najsławniejszych ludzi w kraju ?
Frank uśmiechnął się do Damiena i zaprosił go do środka.
- Jestem przyjacielem pana dziewczyny.
- Mów mi Frank . – powiedział poklepując go po ramieniu.
- Mój skarb się kąpie , napijesz się czegoś ?
- Masz coś mocniejszego ?
- O czyli masz jakiś problem ? Mamy wódkę może być ?
- Tak , jak najbardziej.
Mężczyźni usiedli na kanapie w salonie a Damien opowiedział Frankowi wszystko w dużym skrócie.
- Stary , nie wiem co ci powiedzieć . Julie będzie wiedziała.
O wilku była mowa ponieważ pojawiła się w salonie i przywitała się z Damienem. Frank zakomunikował że musi iść do jest umówiony z adwokatem w sprawie rozwodu. Damien opowiedział swoją historię jeszcze raz . Julie wysłuchała go będąc w niego wpatrzona . W pewnym momencie poczuła się trochę gorzej i pobiegła do toalety. Zwymiotowała. Zmartwiony Perquis pobiegł za nią poczym zrobił jej herbaty.
- Już jest dobrze , dziękuję ci za herbatę.
- Nie ma sprawy ..
- A co do Pauliny nie martw się nią , nie wie co traci.
- Ona teraz jest nie ważna , teraz martwię się o ciebie .
- To pewnie zwykła choroba żołądkowa i tyle jutro pójdę do lekarza.
- Obiecujesz?
- Tak , obiecuję. Idź wypocznij jesteś styrany.
Damien wyszedł z wyrzutami sumienia i poszedł do domu oczywiście Pauliny w nim nie było ..
Następnego dnia :
Julie zasnęła na kanapie , obudził ją ostry ból brzucha i poranne mdłości. Oczywiście nie odbyło się bez wizyty w toalecie. Zadzwoniła do Franka i powiedziała że jest chora i musi iść do lekarza. Ubrała się i ledwo dojechała do przychodni. Ból brzucha był taki ostry że dziewczyna upadła pod gabinetem lekarza. Obudziła się w szpitalnej Sali. Pielęgniarka zmieniała jej kroplówkę.
- Przepraszam co ja tu robię ? – zapytała , chwytając się za głowę.
- Spokojnie , zemdlała pani już jest dobrze. Zawołam lekarza .
Po pięciu minutach do Sali wszedł młody lekarz.
- Witam panią Michel , jak się pani czuje ?
- Boli mnie głowa , ale ból brzucha ustał.
- Głowa boli bo gruchnęła pani o podłogę ale spokojnie podaliśmy pani środki przeciw bólowe.
- A czemu miałam te bóle brzucha ?
- Czy na bieliźnie zauważyła pani takie ciemne plamki ?
- No tak ..
- To plamienie które występuje u kobiet w ciąży która jest zagrożona. Gdyby pani nie zgłosiła się do lekarza poroniłaby pani .
- Niech pani zwolni czyli ja ..
- Tak , jest pani w ciąży . Gratuluję ! – uciął doktor .
Julie pogłaskała swój brzuch i zaczęła dopytywać lekarza czy coś jeszcze może być nie tak . Poinformował ją i uspokoił że wszystko powinno być okej tylko musi na siebie uwarzać.
-Julie kochanie , co się stało . Jak się czujesz? – usłyszała głos Franka wchodzącego do Sali.
- Proszę porozmawiać z ojcem dziecka. – odrzekł lekarz i wyszedł.
- Jakim ojcem ? – zapytał redaktor France Sport.
Zapadła chwila ciszy , Julie siedziała uśmiechnięta i trzymała się na brzuch .
- Będę ojcem ?!
Julie pokiwała głową a na jej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech.
Frank pocałował swoją dziewczynę i wykręcił numer do Damiena aby pochwalić mu się i poinformować go że będzie wujkiem.
- Za kumplowaliście się co ?
- Tak , to super facet . Tylko szkoda że ta Paulina taka jędza..

                                                                              ***
- Nie złapiesz mnie ! AAAAAAAA !
- A mówiłaś że nie złapię ! – powiedział pokazując język.
Położył ją na piasku , a potem znalazł się nad nią.
- Wiesz co , kiedyś tu wrócimy i będziemy leżeć tak samo .
- W to nie wątpie. 

czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 4


Minął już tydzień od wyznania Franka a Julie dalej nie wiedziała co robić. Poszła do pracy , chciała zająć się czymś co zwykle robiła ale z każdym dniem w jej głowie słyszała jego głos , czuła jego pocałunki . Gdy poszła zrobić sobie kawy zobaczyła z kuchni która znajdowała się naprzeciwko jego gabinetu usłyszała kłótnie. To była jego żona , rzuciła w niego jakimiś papierami a on z ironicznym uśmiechem coś jej tłumaczył. W jednej chwili kobieta chwyciła go i pocałowała. Oczy Julie momentalnie były we łzach. Frank zobaczył ją i w ułamku sekundy oderwał się od żony. Patrzył na nią błagalnie ale ona nie mogła na niego patrzeć. Postanowiła wybiec z redakcji. Na dworze padał deszcz. Julie biegła przed siebie , marzyła żeby wpaść pod samochód i umrzeć na miejscu.
- JULIE , JULIE ! CZEKAJ !!
- Zostaw mnie ! Oszukałeś mnie , jak mogłeś ?!
- Ale ten pocałunek.. on dla mnie nic nie znaczy ! Kocham tylko ciebie !
Chwycił jej twarz w dłonie i pocałował. Gdy oderwali się od siebie Julie odpowiedziała :
- Też cię kocham , bardzo cię kocham.
I pocałowała go , stali na środku ulicy . Samochody objeżdżały ich a nawet niektórzy kierowcy gwizdali na nich i życzyli szczęścia .
- Chodźmy do redakcji , tam się osuszymy.
Szli trzymając się za ręce śmiejąc się cały czas. Julie czuła się bardzo szczęśliwa. Frank miał u siebie w gabinecie ręczniki , więc tam się kierowali. Jednak żona Franka – Michaela dalej tam była.
- A więc dla tej dziwki mnie rzucasz ?
Julie zrobiła minę pytającą.
- Nooo , nie wiedziałaś że ma żonę i właśnie postanowił się ze mną rozwieść ?!
- Naprawdę Frank ?
- Tak , dla ciebie kochanie.
Julie i Frank pocałowali się na oczach Michaeli.
- Zobaczysz zniszczę cie gnoju ! A swojego dziecka nie zobaczysz !
- I tak nie jest moje , do widzenia w sądzie.
Michaela wyszła trzaskając drzwiami. Julie i Frank wycierali się ręcznikami.
- Mam coś dla ciebie kochanie. – powiedział .
Wyciągnął z biurka małe pudełeczko a w nim był pierścionek .
- Nosiłem go ze sobą cały czas , nim chciałem ukoronować nasz związek .
- Jest piękny , dziękuję ci skarbie. Może wpadniesz do mnie dziś ?
- Z miłą chęcią a teraz wracaj do domu przyjdę do ciebie obiecuje.
- Będę czekała , kocham cię .
Julie wróciła do domu , przebrała się i usiadła przed telewizorem akurat na jakimś kanale leciał film Trzy metry nad niebem. Uwielbiała go oglądać , a Mario Casas bardzo jej się podobał. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi , zdziwiła się . Tam zobaczyła Annę .
- O jesteś , cześć . – powiedziała , pocałowała Julie w policzek i poleciała do salonu.
- O trzy metry nad niebem , kocham to !
- Może się czegoś napijesz ?
- Nie dzięki , w sumie przyszłam ci coś powiedzieć .
 Julie usiadła obok przyjaciółki na kanapie.
- Jestem w ciąży ! – wydukała z siebie Anna z uśmiechem na twarzy .
- To wspaniale , gratuluję !
Julie przytuliła do siebie przyjaciółkę .
- A ty co masz na palcu ? – zapytała z tajemniczą miną.
- To prezent od mojego … chłopaka.
- Masz chłopaka ?! Czemu nic nie mówisz ? Mów mi o nim wszystko !
- Ma na imię Frank , ma 30 lat pracujemy razem. Jest redaktorem naczelnym.
- Może wpadniecie dziś do nas na kolację ?
- Z miłą chęcią.
Anna wyszła z mieszkania Julie która nie pozostała długo sama ponieważ przyszedł do niej Damien wyżalić się .
- Co się stało , coś z Pauliną ?
- Taa . Znowu coś jej nie pasuje , chciałbym żeby mnie traktowała jak ty czyli normalnie .
- A jak cię traktuje ?
- Jak Damiena Perquisa który biega po boisku i zarabia pieniądze. Wcześniej było inaczej , okazywała mi dużo uczuć , kochała mnie a odkąd jesteśmy zaręczeni ma mnie za nic. Cały czas się na mnie wydziera i twierdzi że to ja jestem ten zły ! Ty nigdy taka nie byłaś .. pamiętasz jak raz przez przypadek wepchnąłem cię do takiego płytkiego jeziorka ? Nie powiedziałaś że to ja tylko zmyśliłaś że potknęłaś się.
- Tak , pamiętam. Nie mogłam pozwolić żebyś miał szlaban z kim bym wtedy spędzała czas ?
Julie przytuliła do siebie Damiena i głaskała go po plechach i wyszeptała do ucha : Będzie dobrze , masz mnie. Damien poczuł jak jej usta zostawiają na jego policzku pocałunek , jego usta lekko uniosły się ku górze.
- Wiesz co ja już pójdę bo księżniczka znowu będzie miała fochaa.
- Idź , powodzenia z narzeczoną .
- Dzięki.
Damien wyszedł a Julie zaczęła przygotowywać się do kolacji z Anną i jej mężem Janem. Gdy była w łazience i robiła ostanie poprawki rozbrzmiał się dzwonek do drzwi. W nich dwudziestopięciolatka ujrzała swojego chłopaka z bukietem tulipanów.
- Dla najpiękniejszej kobiety na ziemi.
- Ojj jesteś taki słodki , wiesz bo moja przyjaciółka zaprosiła nas na kolację i powiedziałam że wpadniemy.
- Dobrze powiedziałaś , zatem chodźmy.
Po dwudziestu minutach byli już na miejscu Anna mieszkała w przytulnej okolicy . Miała dość spory dom , był piękne urządzony. Na część mieszkalną wchodziło się po dębowych schodach a z tarasu było widać cały Sochaux . Obie pary tego wieczoru bawiły się wspaniale , magicznie. Ale tylko oni bo inna para jedna z najpolarniejszych w tamtych stronach była skłócona. Tak , Paulina znowu obraziła się na Damiena o to że wyraził inną opinię w sprawie kwiatów. Samonty kapitan FC Sochaux –Montbeliard siedział w barze popijając jakiegoś drinka. Sam nie wiedział czy jego małżeństwo z
Pauliną ma wogule jakiś sens..

                                                                               ***
- Patrz jakie ładne jeziorko .
- Gdzie ?  AAAAAAAAAAAAAAA !
- O mój Boże , przepraszam nie chciałem cię tam wepchąć..
- Nic się nie stało i tak nie powiem że o ty.

____________________________________________________________________________
Napisałam :) Dziękuję Gabi która mnie dopingowała : * 

czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 3


Czas wracać do pracy. – pomyślała Julie. Jednak cieszyła się kochała ją. Miała wyrozumiałego i miłego szefa . Niektórzy twierdzili że jest ona jego pupilkiem gdyż kiedyś po pijanemu spędziła z nim noc na tylnim siedzeniu jego samochodu. Po pięciu minutach dotarła do redakcji i od razu natknęła się na swoją wścibską współlokatorkę.
- O witaj księżniczko..
- Byłam w szpitalu więc zamknij dziób !
Liz od razu zamilkła a Julie odebrała telefon od szefa z prośbą pojawienia się w jego gabinecie. Szef zasunął rolety i kazał usiąść jej naprzeciwko.
- No więc czemu cię nie było kochanie ?
- Miałam wypadek wpadłam po samochód , byłam zdruzgotana po zerwaniu z chłopakiem.
Szef wstał z krzesła i umieścił swoje ręce na ramionach Julie. Pochylił się i wyszeptał do ucha :
- Mogłaś przyjść do mnie. – poczym zostawił na nim pocałunek.
Chwilę po tym przeniósł się na jej szyję.
- Masz żonę Frank… - odpowiedziała odsuwając się.
- Moja żona ? Zwykła dziwka !
Podszedł do okna nalał sobie Wiski i kontynuował :
- Zdradza mnie na prawo i lewo z jakimiś lamusami. A ze mną jest dla kasy .
Julie wstała  z krzesła i podeszła do niego , delikatnie przejechała po jego spuszczonej ręce i wywołało w nim podniecenie. 
- Przykro mi Frank , jeśli chcesz spotkajmy się po pracy przyjdę tu.
Pocałowała go w tył szyi i wyszła z zamiarem napisania artykułu o Ludovicu Obraniaku. W tym samym czasie Damien miał trening. Nie dość że trener go wymęczył to do tego miał na głowie przygotowania do ślubu za niecałe dwa miesiące miał poślubić Paulinę. Jednak coś od pewnego czasu się pomiędzy nimi psuło. Przyszła żona miała pretensję do narzeczonego , wszystko jej nie pasowało. Damien musiał to dzielnie wysłuchiwać i miał do tego kolejną okazję gdy zobaczył swoją lubą przed wejściem.
- Ty jeszcze tu ?! Mieliśmy iść wybierać bukiety.
- Ja już wybrałem tylko ty miałaś jakieś ALE.
- Ty chciałeś coś takiego na nasz ślub ? ! Jakieś lipne lilie..
- Przypominam ci że to ja chodziłem i wszystko załatwiałem a Ty siedziałaś i wybierałaś z mamusią sukieneczki , fryzureczki , paznokietki a potem było źle więc radź sobie sama.
- Co ty powiedziałeś ?!
Damien nie odwrócił się tylko wystawił Paulinie środkowy palec. Kobieta cała w nerwach poszła do kwiaciarni i wybierała kwiaty a Damien postanowił zadzwonić do Julie.
- Proszę ?
- Hej mała , co tam słychać dasz radę się dziś spotkać ?
- Cześć , no dziś niestety nie ale jutro jeśli chcesz..
- Dobrze to do jutra.
- Pa.
Julie odłożyła telefon , zbliżała się już godzina piętnasta. Musiała siedzieć jeszcze dwie godziny masakra. Nie mogła skupić myśli cały czas myślała o Franku. Z jednej strony cieszyła się bo on zawsze jej się podobał był atrakcyjnym 30-latkiem . Ale z drugiej to było chore , przecież miał żonę..
Godzina 18.30
- Brawo kochani , skończyliśmy numer idźcie do domu ! – powiedział Frank przez megafon.
Julie wcisnęła przycisk zamknij w komputerze , wzięła głęboki oddech i pobiegła do gabinetu redaktora.
- No chodź kochanie. – odrzekł mężczyzna chwytając ją za rękę. Para pojechała do hotelu Bristol i udała się do pokoju 211. Julie rzuciła torebkę na fotel i obróciła się w stronę szefa.
- Jesteś piękna .. – powiedział ocierając palcem o jej policzek.
Julie ujęła jego szyję , delikatnie musnęła włosy i pocałowała go. On włożył jej ręce pod bluzkę i odwzajemnił to. Po chwili leżeli już na łóżku , prawie nadzy. Chwilę potem Julie otworzyła uda przed Frankiem i spędziła z nim cudowną noc. Rano obudziła się i spostrzegła jak niesie jej na tacy śniadanie.
- Witaj królewno , jak ci się podobało ?
- Było .. fajnie ale musimy to skończyć !
- Czemu ?!
- Bo ja niechce się w tobie zakochać..
- Ale ja to zrobiłem !
- Co ?
- Zakochałem się w tobie..
- Wiesz co ja muszę iść , przemyślę to.
- Proszę .. daj mi szansę kocham cię .
Pocałował ją w czoło a ona ubrała się migiem i wyszła . Udała się do domu , wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do Damiena i poprosiła o wspólne śniadanie.
- O czym chciałeś ze mną rozmawiać ?
- A no pewnie wiesz że za dwa miesiące mam stać się mężem ale moja narzeczona daje mi popalić wszystko jej nie pasuje .
- Nie przejmuj się , wszystko będzie dobrze . Denerwuje się .
- No mam nadzieje ..

                                                                       ***
- Czekaj wymodeluje tylko dach.
- No dobraaa.
- I już !
- Ale ładny dom ..
- W takim kiedyś zamieszkamy my wiesz?
- Tak wiem i będziemy mieli napisane na drzwiach : Państwo Perquis.
- Okej a w ogrodzie fontannę.


wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział 2


W końcu wszyłam w tego głupiego szpitala , nie wytrzymałabym tam. Muszę wrócić do domu znając życie Fabian dalej tam jest.
 Julie złapała taksówkę , miły taksówkarz podwiózł ją do domu za darmo gdy opowiedziała mu całą historię . Jej serce waliło jak szalone a do oczu napływały łzy . Nawet nie odwiedził jej w szpitalu , a no przecież ma inną po co mu ona.  Naciskając klamkę drzwi jej serce kołatało coraz bardziej a łzy popłynęły z oczu same . W mieszkaniu zobaczyła Fabiana , który sobie spacerował i podśpiewywał piosenkę tacata.
- Tak ci wesoło ?
- Julie kochanie gdzie ty byłaś te 3 dni ?!
- W szpitalu wyobraź sobie wpadłam po samochód ! A ty co tu robisz ?! Pakuj manele i wypieprzaj stąd !
- Pozwól mi wytłumaczyć ..
- NIE ! Pakuj się masz godzinę ..
Jednak Fabian się nie poddawał , chwycił twarz dziewczyny w dłonie i pocałował ją najmocniej jak umiał.
- To i tak na mnie nie działa , wynocha !
- Daj mi jeszcze jedną szansę.
- Dałam ci ich już pięć i szóstej nie zamierzam . Myślałeś że ci wybaczę coś takiego ? Znikaj z mojego życia i nie pojawiaj się w nim nigdy więcej nienawidzę cię !
Julie ubrała buty i wyszła z mieszkania . Poszła w stronę parku i usiadła na ławce. Chwyciła telefon i zadzwoniła do Damiena.
- Hej mały , tu Julie. Właśnie rozstałam się z Fabianem .. chciałabym z kimś pogadać zadzwoń .
Po tym Julie udała się do apteki w której pracuje Anna. 
- Cześć Anna .
- Witaj Julie , co słychać ?
- Wiesz nie chcę tak tutaj , może wpadniesz do mnie na kawę za ile kończysz ?
- No właśnie teraz wychodzę do domu , zaczekaj na mnie .
Po pięciu minutach Anna wyszła za zaplecza apteki. Obie kobiety szły do domu Julie w bardzo dobrych humorach jednak dziennikarce zmienił się on bardzo szybko gdy otworzyła drzwi .
- Whenever , Whenever o cześć kochanie. – powiedział Fabian zostawiając na policzku Julie pocałunek.
- Co ty tu jeszcze robisz ? Nie wyraziłam się jasno ?!
- Ale kotku..
- Nie kotkuj mi tu ! Nie wyprowadzisz się sam  ? Ja ci pomogę . – odrzekła z ironicznym uśmiechem .
Pociągnęła Annę za rękę otworzyła szafę i zaczęła wyrzucać przez okno ciuchy swojego byłego chłopaka.
- Co ty robisz ?! Oszalałaś ?!
- Mam wyrzucać dalej czy sam się spakujesz i wyniesiesz się z mojego życia i mieszkania ?!?!
- Dobra za 20 minut już mnie tu nie będzie , klucze są na stole w kuchni.
Julie i Anna udały się do kuchni , dziewczyna wyciągnęła kubki i zaparzyła pyszną kawę. Po chwili z pokoju wyszedł Fabian i zatrzasnął za sobą drzwi mieszkania poczym krzyknął : Jebana suka !
- Jak mogłaś być z taką osobą ? – zapytała Anna.
- Nie wiem ..no więc skoro mam tylko ciebie opowiem ci o sobie co nieco.
Nazywam się Julie Michel mam 25 lat jestem dziennikarką. Wychowałam się w bogatej rodzinie mama była modelką a ojciec bardzo dobrym adwokatem. Rodzice przyjaźnili się z państwem Perquis . Damien był najważniejszy w moim życiu , urodziliśmy się nawet razem. Jednak gdy stąd wyjechałam straciliśmy kontakt. Zrobiłam studia i pozałam Gabirele. Wydawała się fajna , dzięki niej zakochałam się w Fabianie. Był to syn właściciela baru miał marzenia i ambicje. Byliśmy ze sobą trzy lata i zdradził mnie z Gabi. No i poznałam ciebie , wpadłam po samochód no i dziś wyszłam.
- Miałaś ciekawe życie nie to co ja..
- No teraz twoja kolej .
- Jestem Anna Lopez. Matka Francuzka ojciec Hiszpan. Do dziewiątego roku życia miałam dobre życie ale gdy rodzice pojechali do babci to skończyło się. Zginęli w wypadku. Trafiłam do domu dziecka jak miałam 16 lat uciekłam . Wtedy poznałam mojego męża , Jana który jest Polakiem z Włoskimi korzeniami. Przyjechał tu w poszukiwaniu pracy , pomógł mi ułożyć życie na nowo . On miał wtedy osiemnaście lat. Dzięki niemu poznałam inne życie. Po trzech latach związku pobraliśmy się. Poszłam na studia i urodziłam nam synka Adama.
- To fascynująca opowieść .. wiesz powiem ci coś w sekrecie. 
- Tak ?
- Zawsze chciałam napisać książkę . Pamiętnik młodej kobiety, chciałabym opisać tam życie takiej osoby pomożesz mi ?
- No pewnie , dogadamy się co do tego masz tu mój numer a teraz przepraszam ale muszę iść do domu .
- Dobrze , do zobaczenia.
Gdy Anna wyszła Julie otworzyła butelkę wina . Po dziesięciu minutach rozległ się dźwięk dzwonka była przekonana że to Anna która coś zapomniała jednak pomyliła się.
- Damien , co ty tu robisz pamiętałeś gdzie mieszkam ?
- Przecież przebywałem tu chyba z 5 lat codziennie , zrobiłaś remont ?
- No tak , wejdź proszę i usiądź w salonie.
- Pięknie tu masz .
Julie przyniosła w kuchni lody .
- Pamiętasz jak jedliśmy tu lody ?
- Hahah , tak byliśmy cali w czekoladzie i dałeś mi tu pierścionek w bibuły .
- To było genialne.
                                                                   ***
- Ale dobre lody !
- Wystrzelę ci do buzi kawałek !
- Okej , ejj dostałam w czoło !
- Ups..
Dzieci zaczęły się bić i były całe w czekoladowych lodach.
- Mam coś dla ciebie , jesteś moją dziewczyną od dwóch miesięcy więc wyjdziesz za mnie ?
Damien wyciągnął pierścionek z bibuły z kieszeni spodni.
- Tak , ale śliczny pierścionek !
- Zrobiłem go dla ciebie w przedszkolu .
- No to ja zrobię obrączki i jutro weźmiemy ślub.
- Dobrze.

________________________________________________________________________________
Hiszpania mistrzem Europy jaram się *.* 

piątek, 29 czerwca 2012

Rozdział 1


 Julie szła ulicami Sochaux płacząc rzewnymi łzami. Ocierała je o rękaw swojego swetra. Nie zbaczała wogule na to że idzie bez buta i gołą poranioną stopą ociera o aswald. Było to bez znaczenia .. przecież właśnie osoba którą kochała zdradziła ją z jej przyjaciółką i to jeszcze w jej mieszkaniu. Nikt jej nie widział była noc. Usiadła obok jakiegoś murku , nie mogła iść dalej ponieważ do nogi wbiło się jej pełno kamyczków , jeden nawet przerwał jej skórę. Niedaleko spostrzegła aptekę , nie myśląc długo poszła w jej kierunku. Tam zobaczyła młodą farmaceutkę która czytała książkę.
- Przepraszam mogłabym tutaj umyć nogę i opatrzyć ją ?
- Niech pani mi ją pokaże .. Jezus dziewczyno coś ty robiła ?!
- No wiesz.. zaczęła płakać. Mój chłopak mnie zdradził z moją przyjaciółką w moim mieszkaniu ! Ja nie ubrałam nawet buta wybiegłam z mieszkania..
- Nie płacz , chodź pomogę ci .
Farmaceutka zaprowadziła dziewczynę do łazienki na zapleczu , pomogła przemyć nogę a potem ją opatrzyła.
- Dziękuję ci , jak masz na imię ?
- Anna a ty ?
- Julie , dziękuję ci jeszcze raz. Kiedyś ci się odwdzięczę wpadnę tu i wyrwę cie na kawę.
- Bardzo chętnie .
- Dobrze ja idę , do zobaczenia.
- Trzymaj się Julio.
Julie wyszła z apteki , jednak łzy dalej sama nie wiedziała co robić. Wracając do domu zobaczyła by Gabrielle i Fabiena ale gdzie miała spędzić noc ? Jak lump pod sklepem ? Żałowała że opuściła aptekę bo tam mogła by się przekimać. Wchodząc na pasy oślepiły ją światła. Jednak kierowca nie zdążył zahamować i uderzył w nią. Przystojny blondyn wyszedł przerażony z samochodu Julie leżała bez ruchu , miała zakrwawioną głowę. Chwycił za telefon i zadzwonił po pogotowie. Oraz spędził całą noc w szpitalu , wydawać się mogło że to zwykła dziewczyna która wpadła mu pod samochód. Ale dla niego nie była zwykłym przechodniem , ten mężczyzna rozpoznał w niej swoją dawną przyjaciółkę z którą bawił się w piaskownicy , przeżył pierwszy pocałunek.
- Doktorze mogę tam wejść ?
- Tak proszę ale nie długo pacjentka jest zmęczona.
- Dobrze , dziękuję.
- Chwile , mogę prosić o autograf ?
- Ależ oczywiście , tutaj ?
- Tak , tak dziękuję dzieci będą zachwycone uwielbiamy pana.
- Bardzo mi miło to słyszeć a teraz przepraszam chciałbym porozmawiać z Julie.
Damien wszedł do Sali Julie , dziewczyna leżała i bezsensownie gapiła się w ścianę.
- Cześć jak się czuje Miss Francji roku 1990 ?
- Skąd pan o tym.. DAMIEN ?!
- Jak widać w końcu się widzimy księżniczko ..
- Nie widzieliśmy się tyle lat , co się tak wogule mi stało czemu tu jestem ?
- Wpadłaś pod mój samochód .
- No jak widać opłacało się , nie wiesz kiedy stąd wychodzę ?
- Jakoś za kilka dni muszą zrobić ci jakieś badania .
- Muszę zadzwonić do szefa , artykuł musi napisać Lisa.
- Jesteś dziennikarką ?!
- Tak , pracuje w France Sport.
- To wspaniale , przepraszam cię ale muszę lecieć nie spałem całą noc.
- Dobrze , zobaczymy się jeszcze ?
- Tak , masz mój numer.
- Zadzwonię .
                                                              ***
Kilka lat wcześniej :
- Ładne serduszko narysowałam ?
- To ja napiszę ty D + J i już na zawsze będziemy razem.
- Dobrze , kocham cię !
- Ja ciebie też .
Ten rozkoszny widok całujących się maluchów.

________________________________________________________________________________
No i napisałam pierwszy trochę miałam problem :)) WAKACJE <3333 !