Maj ,
miesiąc narodzin Simona.
Julie robiła ostanie poprawki w pokoju małego. Pokój był biało czerwony bo tak
chciał Damien. Oczywiście musiała podlecieć do lodówki , jej zachcianki były
coraz większe. Nie zdążyła nawet zrobić gryza gdy poczuła ból.
- Mały , to nie dziś . Dopiero za tydzień powinneś .
Ból był coraz większy , coraz większy pot lał się po jej ciele.
- DAMIEN !
- Tak , czyli to będzie gotowe ? Dobrze do widzenia. Tak , kochanie ?
- Yyy rodzę ?
- Jak to ?! O matko ! Gdzie ta torba ?
- Tam , pod ał.
- O mam , dobra chodź .
Zniósł ją po schodach i nie przestrzegając znaków z limitami prędkości
dojechali najszybciej jak było to możliwe do szpitala. Została natychmiast
przeniesiona na porodówkę a Damien siedział przed drzwiami stukając dłoniami o
uda . W końcu z Sali wyszedł lekarz , stanął przed nim .
- I co , po wszystkim ?
- Tak , ma pan syna gratuluję.
- O mój Boże to cudownie ! Mogę ich zobaczyć ?
- Tak , sala numer 7.
Pobiegł jak najszybciej mógł , otworzył drzwi. Julie trzymała małego Simona na
rękach .
- Kochanie , jak się czujesz?
- Dobrze , zobacz jaki jest śliczny.
Damien popatrzył na swojego synka. Miał śliczne niebieskie oczka . Oczywiście
piłkarz był już taki wrażliwy że musiał się na jego widok popłakać a Julie zaczęła
się śmiać ze swojego narzeczonego.
- Co się głupku śmiejesz ?
- No bo jesteś taki słodki jak się tak rozczulasz wiesz ?
- Dawaj buziaka .
Pocałowali się i Damien wziął małego na ręce. Chwycił nawet jego palec tą
malutką rączką. Potem został zabrany na badania. Blondyn usiał obok swojej
narzeczonej i chwycił ją za ręke.
- Wiesz że bardzo cię kocham .
Pocałował ją w dłoń po czym mocno ścisnął.
- Ja ciebie też ..
- Więc żeby ci pokazać jak bardzo cię kocham weźmiemy ślub pod drzewem gdzie
pocałowaliśmy się jak małe dzieci.
- O mój Boże .. jesteś cudowny !
- Hahah , no wiem .
Pokazał jej język i pocałował znowu.
- Dzięki tobie czuje się taka szczęśliwa ! Jak wyjdę ze szpitala idę po
sukienkę .
- Dla mnie możesz w tej piżamie iść .
- No śmieszne bardzo !
- No oj tam , wiesz że zawsze się z tobą droczę . Kup sobie sukienkę jaką tylko
będziesz chciała.
Kilka dni później .
Julie wyszła ze szpitala , czuła się dobrze powoli wracała do pracy. Mały
trochę jej przeszkadzał ale dało się wytrzymać. Oczywiście tak jak obiecała na
zakupy ! Zadzwoniła do Anny i poszły razem . Przyjaciółka też pchała wózek ze
swoją córeczką . Kobiety żartowały i śmiały aż doszły do jednego ze sklepów .
Julie zobaczyła tam białą sukienkę przed kolano. Góra była ozdobiona gorsetem z
pionowymi zakładkami. Talia została podkreślona paskiem a na dole coś takiego
jak spódnica. Spód był jasny błyszczący a góra rozkołysana ozdobnie upięta.
Wpatrywała się w nią kilka minut.
- Ej żyjesz ?!
- Anna ona jest boska muszę ją mieć , no popatrz.
- No ładna , nawet bardzo. Chodź przymierzysz.
Weszły do sklepu , Julie miała szczęście zostały dwa ostanie rozmiary i akurat
jej. I do tego była przeceniona. Kobieta poszła do przymierzalni ubrała się i
wyszła.
- Ale ślicznie w niej wyglądasz !
- Dokładnie , do pani figury pasuje idealnie . Do niej możemy zaproponować
takie buty i to bolerko będzie pani wyglądała prześlicznie.
- W takim razie biorę wszystko !
- Dobrze , to proszę za chwile podejść do kasy a tak między nami za bolerko
pani płacić nie musi.
- Ale jak kto ?
- Na koszt firmy , naprawdę.
Julie była zaskoczona i rozebrała się z sukienki poczym zapłaciła za nią i
buty. Potem pomogła wybrać Annie sukienkę dla niej i rozstały się. Julie była
podekscytowana ślubem , tym że to właśnie ON stanie się jej mężem . Właśnie ON
ten którego kochała od zawsze mimo iż nie był blisko niej , zawsze ale to
zawsze darzyła go uczuciem i od zawsze chciała go odnaleźć. Ten czas to
najszczęśliwy czas w jej życiu.
_________________________________________________________________________________
To jeden z ostaniach rozdziałów , dziękuję wam za to że czytacie :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz