poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 10

2 miesiące później .
Julie i Damien byli ze sobą coraz bliżej. Dziś razem mieli na usg , piłkarz był podekscytowany ponieważ pokochał nienarodzone dziecko jak swoje. Gdy piłkarz wrócił z treningu Julie czekała na niego w salonie .
- W końcu jesteś ! Już myślałam że nie przyjedziesz.
- Jak bym mógł , przecież czekałem na to .
- A więc chodźmy .
Rzuciła w stronę francuza uśmiech , chwyciła torebkę i wyszli . Po pół godziny byli już pod przychodnią . Weszli do środka i podeszli pod gabinet lekarza dziennikarki.  Po chwili ginekolog zaprosił ich do środka. Julie położyła się na łóżku , po chwili lekarz nałożył jej żel . Zaczął usg i pokazał gdzie są nóżki a gdzie serduszko. Damien patrzył w monitor i popłakał się . Jeszcze chwile tam posiedzieli i wyszli. Poszli na miasto , Julie miała ochotę na lody więc udali się do kawiarni. Oboje dobrze się bawili dopóki do kawiarni nie weszła Paulina. Julie wpatrywała się w nią i jej partnera a po chwili powiedziała :
- Znam go .. to jest brat Franka , John .
- On ?! – zapytał , wskazując na niego.
- Tak , rozmawialiśmy po pogrzebie .
- Czego chciał ?
- Chciał żeby się z nim skontaktować jak urodzi się dziecko .
Damien nic nie odpowiedział , siedzieli w milczeniu po chwili podeszła do nich była dziewczyna piłkarza.
- No witaj , kochanie .
Francuz gapił się w salaterkę lodów i mieszał ich resztki.
- Mówię co ciebie ! Co udajesz że mnie nie znasz ?!
- Ty też udawałaś że mnie nie zdradzasz ! I twój kochanek nie ma na imię Pierre tylko John !
- Skąd o tym wiesz ?! – krzyknęła , bijąc dłońmi o stolik.
- Moja Julie , go zna . To brat jej zmarłego chłopaka. Zdziwiona ?
Odeszła ze spuszczoną głową , usiadła i popatrzyła ostani raz. Julie zobaczyła że jej przyjaciel stał się przygnębiony , chwyciła go za rękę i wyszeptała :
- Chodź stąd.
Wyszli dalej trzymając się za ręce. Doszli do mieszkania , usidli na tarasie. Patrzyli na ulice , ludzi przechodzących obok . Nagle jednak zabrzmiał dzwonek do drzwi , które kobieta poszła otworzyć.
- Tak słucham ?
- Czy tu mieszka pani Julie Michel ?
- Tak , to ja a o co chodzi ?
- Dzień dobry , nazywam się Clara Vigier . Jestem nową redaktorką gazety w której pani pracuje. Chciałabym panią poinformować że może pracować pani na tych warunkach na jakich teraz , pisze pani genialne artykuły ! Po urodzeniu dziecka , też może pani pracować w domu.
- Jestem mile zaskoczona , może pani wejdzie ?
- Nie , dziękuje musze lecieć . Do widzenia .
Uśmiechnęła się do niej i odeszła a Julie wróciła do Damiena.
- Kto to ?
- Moja nowa szefowa , fajna babka . Mogę sobie pracować w domu .
- To genialnie , cieszę się .
Popatrzyli sobie w oczy , Julie przybliżyła się i oparła głowę o jego ramię :
- Jak dobrze że cię mam kochany..
Przycisnął ją do siebie mocno i nic nie mówił . Stali tak z kilka minut gdy nagle znowu zadzwonił dzwonek , w nich Damien zobaczył mamę Julie – Oliwię.
- Perquis ?! A co ty tu robisz ?! – zapytała z bul wersem.
- Yyyy… mieszkam ?
- Wynoś się stąd !
- To jest moje mieszkanie ! To ty stąd idź !
- Co to za krzyki ? MAMA ?!
- Witaj córeczko .
- Cześć , skąd ty tu ?
- Z marsa , nawet tam z nią nie wytrzymali .
- Bardzo śmieszne ależ ty nie dojrzały !
Damien popatrzył na Julie która tylko się uśmiechała.
- Jestem bo dowiedziałam się że jesteś w ciąży.
- Skąd ?
- Nie ważne ..
- SKĄD ?
- Powiedział mi kolega  z pracy , twój syn z tobą pracuje..
- I teraz się zjawiłaś ? Po tylu latach ?!
- Tak , chcę poznać mojego wnuka lub wnuczkę.
- Się obudziła , śpiąca królewna . – burknął Perquis pod nosem.
Oliwia popatrzyła na niego gniewnym wzrokiem a po chwili powiedziała :
- Mam nadzieje że to nie jego dziecko !
- Jego .
- Co , jaja sobie ze mnie robisz ?!
- Jego , i wychowamy je a teraz wynocha !
Wyszła bez słowa a dziewczyna usiadła na kanapie.
- Nie przejmuj się nią .
Przytulił ją do siebie a ona zaczęła płakać.
- Pojawia się po tylu latach , czego ona ode mnie chce. Nie chce jej widzieć , przez nią cię straciłam.
- Nie płacz , pomyśl o dziecku.



                                                                                    ***
- Co się z tobą dzieje, chodzisz jakaś rozkojarzona !
- Tęsknie za nim mamo .
- Znajdziesz lepszego , on to jest dziecko i tyle .
- Nie mów tak !
- Koniec tematu , nie chce o nim słyszeć.
- A mnie nie zobaczysz , wyprowadzam się do Sochaux od jutra mnie tu nie ma.
Wyszła z kuchni i poszła do pokoju spakować ostanie rzeczy.

_______________________________________________________________________________
Rozdział dla Karoliny <3 . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz