czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 3


Czas wracać do pracy. – pomyślała Julie. Jednak cieszyła się kochała ją. Miała wyrozumiałego i miłego szefa . Niektórzy twierdzili że jest ona jego pupilkiem gdyż kiedyś po pijanemu spędziła z nim noc na tylnim siedzeniu jego samochodu. Po pięciu minutach dotarła do redakcji i od razu natknęła się na swoją wścibską współlokatorkę.
- O witaj księżniczko..
- Byłam w szpitalu więc zamknij dziób !
Liz od razu zamilkła a Julie odebrała telefon od szefa z prośbą pojawienia się w jego gabinecie. Szef zasunął rolety i kazał usiąść jej naprzeciwko.
- No więc czemu cię nie było kochanie ?
- Miałam wypadek wpadłam po samochód , byłam zdruzgotana po zerwaniu z chłopakiem.
Szef wstał z krzesła i umieścił swoje ręce na ramionach Julie. Pochylił się i wyszeptał do ucha :
- Mogłaś przyjść do mnie. – poczym zostawił na nim pocałunek.
Chwilę po tym przeniósł się na jej szyję.
- Masz żonę Frank… - odpowiedziała odsuwając się.
- Moja żona ? Zwykła dziwka !
Podszedł do okna nalał sobie Wiski i kontynuował :
- Zdradza mnie na prawo i lewo z jakimiś lamusami. A ze mną jest dla kasy .
Julie wstała  z krzesła i podeszła do niego , delikatnie przejechała po jego spuszczonej ręce i wywołało w nim podniecenie. 
- Przykro mi Frank , jeśli chcesz spotkajmy się po pracy przyjdę tu.
Pocałowała go w tył szyi i wyszła z zamiarem napisania artykułu o Ludovicu Obraniaku. W tym samym czasie Damien miał trening. Nie dość że trener go wymęczył to do tego miał na głowie przygotowania do ślubu za niecałe dwa miesiące miał poślubić Paulinę. Jednak coś od pewnego czasu się pomiędzy nimi psuło. Przyszła żona miała pretensję do narzeczonego , wszystko jej nie pasowało. Damien musiał to dzielnie wysłuchiwać i miał do tego kolejną okazję gdy zobaczył swoją lubą przed wejściem.
- Ty jeszcze tu ?! Mieliśmy iść wybierać bukiety.
- Ja już wybrałem tylko ty miałaś jakieś ALE.
- Ty chciałeś coś takiego na nasz ślub ? ! Jakieś lipne lilie..
- Przypominam ci że to ja chodziłem i wszystko załatwiałem a Ty siedziałaś i wybierałaś z mamusią sukieneczki , fryzureczki , paznokietki a potem było źle więc radź sobie sama.
- Co ty powiedziałeś ?!
Damien nie odwrócił się tylko wystawił Paulinie środkowy palec. Kobieta cała w nerwach poszła do kwiaciarni i wybierała kwiaty a Damien postanowił zadzwonić do Julie.
- Proszę ?
- Hej mała , co tam słychać dasz radę się dziś spotkać ?
- Cześć , no dziś niestety nie ale jutro jeśli chcesz..
- Dobrze to do jutra.
- Pa.
Julie odłożyła telefon , zbliżała się już godzina piętnasta. Musiała siedzieć jeszcze dwie godziny masakra. Nie mogła skupić myśli cały czas myślała o Franku. Z jednej strony cieszyła się bo on zawsze jej się podobał był atrakcyjnym 30-latkiem . Ale z drugiej to było chore , przecież miał żonę..
Godzina 18.30
- Brawo kochani , skończyliśmy numer idźcie do domu ! – powiedział Frank przez megafon.
Julie wcisnęła przycisk zamknij w komputerze , wzięła głęboki oddech i pobiegła do gabinetu redaktora.
- No chodź kochanie. – odrzekł mężczyzna chwytając ją za rękę. Para pojechała do hotelu Bristol i udała się do pokoju 211. Julie rzuciła torebkę na fotel i obróciła się w stronę szefa.
- Jesteś piękna .. – powiedział ocierając palcem o jej policzek.
Julie ujęła jego szyję , delikatnie musnęła włosy i pocałowała go. On włożył jej ręce pod bluzkę i odwzajemnił to. Po chwili leżeli już na łóżku , prawie nadzy. Chwilę potem Julie otworzyła uda przed Frankiem i spędziła z nim cudowną noc. Rano obudziła się i spostrzegła jak niesie jej na tacy śniadanie.
- Witaj królewno , jak ci się podobało ?
- Było .. fajnie ale musimy to skończyć !
- Czemu ?!
- Bo ja niechce się w tobie zakochać..
- Ale ja to zrobiłem !
- Co ?
- Zakochałem się w tobie..
- Wiesz co ja muszę iść , przemyślę to.
- Proszę .. daj mi szansę kocham cię .
Pocałował ją w czoło a ona ubrała się migiem i wyszła . Udała się do domu , wzięła szybki prysznic i zadzwoniła do Damiena i poprosiła o wspólne śniadanie.
- O czym chciałeś ze mną rozmawiać ?
- A no pewnie wiesz że za dwa miesiące mam stać się mężem ale moja narzeczona daje mi popalić wszystko jej nie pasuje .
- Nie przejmuj się , wszystko będzie dobrze . Denerwuje się .
- No mam nadzieje ..

                                                                       ***
- Czekaj wymodeluje tylko dach.
- No dobraaa.
- I już !
- Ale ładny dom ..
- W takim kiedyś zamieszkamy my wiesz?
- Tak wiem i będziemy mieli napisane na drzwiach : Państwo Perquis.
- Okej a w ogrodzie fontannę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz